„10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” Elif Shafak

„Ludzie sądzili, że stajesz się trupem w chwili, gdy wydajesz ostatnie tchnienie (…). Tak jak atramentową czerń do śnieżnej bieli dzieliły niezliczone odcienie, tak samo istniały miriady etapów tego stanu nazywanego wiecznym odpoczynkiem”. Zbliżający się koniec roku to idealny czas na czytelnicze podsumowania. Które książki nas zachwyciły, zaskoczyły czy wzruszyły? Przy których tytułach męczyliśmy się niemiłosiernie, żałując, że w ogóle po nie sięgnęliśmy? Chociaż do Sylwestra pozostał jeszcze miesiąc wątpię, żeby jeszcze jakaś powieść mogła zrobić na mnie takie wrażenie, jak „10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” Elif Shafak. Historia Leyli i pięciorga jej niezwykłych przyjaciół od razu wskakuje na moją subiektywną listę najlepszych książek 2020 roku.

Szóstego stycznia tysiąc dziewięćset czterdziestego siódmego roku w mieście Van, zwanym „Perłą Zachodu”, przyszła na świat Leyla Afife Kamile. Dziewczynka dorastała w domu pobożnego ojca, który wziął sobie dwie żony, ale mimo to nie spełniło się jego marzenie o gromadce dzieci. Wszystkie oczekiwania  Haroun przelał zatem na córkę. Z jakiego powodu Leyla postanowiła uciec z domu i zacząć nowe życie w Stambule? Dlaczego ostatecznie straciła życie, a jej ciało zostało podrzucone do kontenera na śmieci?

Zacznijmy od nietypowej konstrukcji powieści. Historię poznajemy od… końca. Leyla już wydała ostatnie tchnienie, ale co jeżeli „myśli człowieka były w stanie przetrwać dłużej niż jego serce, marzenia dłużej niż trzustka, a życzenia dłużej niż woreczek żółciowy”? Serce Leyli przestało bić, ale jej w głowie nadal trwała gonitwa myśli, kobieta „we wspomnieniach wciąż odgrywała ostatnie chwile swojego życia, zastanawiając się, w którym momencie coś poszło nie tak – próżny trud, skoro czasu nie dało się rozplątać niczym kłębka włóczki”. Przez dokładnie dziesięć minut i trzydzieści osiem sekund bohaterka analizuje swoje poczynania i wspomina ukochanego oraz piątkę przyjaciół – ludzi, którzy się o nią troszczyli i stali się jej bliżsi niż własna rodzina, bo „na pustyni życia głupiec podróżuje samotnie, a mędrzec z karawaną”. Śledzimy losy Leyli od dnia jej narodzin, poprzez naznaczone cierpieniem dzieciństwo, po czas spędzony w stambulskim domu publicznym, małżeństwo i wreszcie śmierć – brutalną i niesprawiedliwą. W oddzielnych rozdziałach poznajemy też historie Sinana, Nalan, Jameelah, Zaynab122 i Humeyri oraz okoliczności, w jakich ta piątka wkroczyła w życie Leyli i zmieniła je na zawsze. Książka ma jeszcze jednego bohatera – jest nim Stambuł, „miasto w stanie ciekłym”, miejsce fascynujące i przerażające zarazem, pełne kontrastów. Elif Shafak opowiada nam o życiu i śmierci, o przyjaźni silniejszej niż śmierć, o żalu po stracie kochanej osoby, który jest jak jaskółka: „Pewnego dnia budzisz się i myślisz, że cię opuścił, ale on tylko przeniósł się w inne miejsce i grzeje piórka”.

„10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” to dzieło kompletne – wzrusza, angażuje, intryguje, niesamowicie wciąga, momentami złości, często śmieszy i jeszcze częściej smuci. A do tego ten język – nie sposób przeczytać książki Elif Shafak i się nim nie zachwycić. Tak samo, jak przepiękną okładką, którą zaprojektowała Ula Pągowska.

„Ludzka pamięć przypomina nocnego hulakę, który za dużo wypił i jakkolwiek by się starał, nie jest w stanie iść prosto. Zatacza się w labiryncie inwersji, często poruszając się otumaniającym zygzakiem, odporny na rozsądek i jednocześnie skłonny do upadków”. „10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” to niesamowita powieść, inna od wszystkich i genialnie napisana. Taka, do której z przyjemnością wrócę za jakiś czas.

“10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” oraz inne książki obyczajowe znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *