“Chłopak, który wiedział o mnie wszystko” – Kirsty Moseley

Czy faktycznie chodzą po tym świecie osoby, które znają nas na wylot, przed którymi nie mamy żadnych tajemnic? Takie pytanie nasunęło mi się jako pierwsze, kiedy wpadła mi w ręce książka Kirsty Moseley „Chłopak, który wiedział o mnie wszystko” wydana przed rokiem przez wydawnictwo Harper Collins.  O tym, czy znalazłam odpowiedź, dowiecie się w dalszej części mojej recenzji.

Siedemnastoletnia Riley rozpoczyna rok szkolny w nowym publicznym liceum. Musiała przenieść się tu z prywatnej placówki. Trudy zmian ma pomóc jej przetrwać wspierający ją od najmłodszych lat jej najlepszy przyjaciel Clay, gwiazda szkolnej drużyny futbolowej. Oboje piękni, młodzi, a że znają się od dziecka fizyczny kontakt nie jest dla nich krępujący (w przeciwieństwie do otoczenia). Mają świadomość swoich potrzeb, przyzwyczajeń, wad i zalet i wzajemne poczynania zdają się ich nie zaskakiwać… Do momentu aż jedno zaczyna chcieć więcej i w którym rozpoczyna się czytelnicza zabawa.

Czy może istnieć czysta przyjaźń między dziewczyną i chłopakiem? Na pierwszych stronach książki Moseley próbuje udowodnić że tak, ale moim zdaniem nie jest to możliwe. W takiej relacji zawsze prędzej czy później dojdą do głosu pierwotne instynkty i znajomość przerodzi się w seksualną fascynację. Nie pozwala na to nawet biologia, kiedy w nastolatkach wręcz buzują hormony. Z drugiej zaś strony jeżeli kogoś znamy bardzo dobrze, jest szansa że ta sfera życia dopełni relacje i pozwoli stworzyć wręcz idealny związek. Podczas lektury będziecie kibicować w tym względzie młodym bohaterom.

Książka reprezentuje gatunek literatury młodzieżowej, skierowana jest do czytelników reprezentujących dość liczną część naszego społeczeństwa. Musi trafiać do odbiorców, których codziennie emocje krążą po przeciwległych biegunach, gdzie wszystko jest albo czarne albo białe. Nie ma tu miejsca na odcienie szarości, albo jesteś na „tak” albo na „nie”. Na refleksję nie ma czasu. Czy w związku z tym może być czytana przez doświadczonego życiem czytelnika? Czy jest na tyle uniwersalna, czy każdy z nas, bez względu na wiek, wyniesie z niej coś dla siebie? Niestety, nie mogę odpowiedzieć twierdząco.

Colleen Hoover, Kim Holden czy Tilie Cole to jedne z wielu zagranicznych autorek gdzie spotkanie z ich literaturą to zawsze bardzo przyjemnie spędzony czas. Wynoszę z nich zawsze coś dla siebie, potrafią mnie wzruszyć i rozśmieszyć. Moseley w swojej książce starała się wywołać te emocje w czytelniku stosując utarte schematy, które w moim przypadku nie chciały jednak zadziałać. Czasami wręcz drażniły. Riley jest kreowana tu na rozsądną dziewczynę, mającą swoje zdanie. Czasami faktycznie z jej ust padają wartościowe wypowiedzi, ale nie pasują treścią nawet do mądrej nastolatki, raczej były to własne osądy starszej autorki. Niestety w większości decyzje i opinie głównej bohaterki były infantylne, drażniące, a ja miałam ochotę chwycić dziewczynę za ramiona, wstrząsnąć ją i wykrzyczeć „ogarnij się dzieciaku!”. Irytujące było też to zalewanie się łzami co dziesiątą stronę, a łącznie książka ma ich ponad pięćset…

Mając naście lat lubimy używać wyrażeń typu: wszystko, zawsze, na całe życie. Wydać by się mogło że skoro Riley i Clay znają się od kołyski, to faktycznie wiedzą o sobie wszystko. Byłabym jednak ostrożna w tych osądach, bo już sama różnica płci determinuje inny sposób przeżywania emocji, wyciągania konsekwencji, oceny otaczającego świata. Można znać kogoś bardzo dobrze, ale nigdy nie będzie się znało drugiej połówki na wylot. Zawsze może nas ona zaskoczyć, oby tylko pozytywnie.

W „Chłopku, który wiedział o mnie wszystko” znajdziemy  elementy obyczajówki, komedii, melodramatu i thrillera. Moim zdaniem ten miszmasz książce zaszkodził. Różnorodność jest atrakcyjna w nowoczesnym społeczeństwie, ale nie zawsze sprawdza się na kartach książki.

Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością Kirsty Moseley i jedna ze słabszych pozycji, jakie przyszło mi przeczytać w tym roku. Zastanowiłabym się mocno przed poleceniem jej znajomym nastolatkom. Z kolei starszym czytelnikom może wydać  się ona zbyt naiwna. Mimo wszystko książkę przeczytałam do końca, dało się, choć trwało dość długo. Dobrze się ją będzie czytało dwudziestolatkom mającym ochotę powrócić choć na chwilę do ostatnich klas liceum, kiedy stoi się już u progu dorosłości, ale jeszcze nie do końca mierzy się z dorosłością, czyli konsekwencjami swoich błędów. Średniaczek, dla zaciętych czytelników z wolnymi mocami przerobowymi.

Autorka recenzji: Marta Poznańska

“Chłopak, który wiedział o mnie wszystko” i inne książki young adult znajdziesz w księgarni selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *