“Choinka cała w śniegu” Joanna Szarańska

Termometr za oknem wskazuje ponad trzydzieści stopni Celsjusza. W cieniu! Na błękitnym niebie nie ma ani jednej chmurki, a spragnieni słońca sąsiedzi rozkładają leżaki na pobliskim trawniku. Okoliczne psy chowają się pod parkowymi ławkami, szukając odrobinki cienia i wytchnienia od tropikalnych upałów. Czy można sobie wyobrazić bardziej sprzyjające warunki pogodowe, by dać się porwać nastrojowej „Choince całej w śniegu” Joanny Szarańskiej?

Wigilia zbliżają się wielkimi krokami. Zaśnieżonymi ulicami przemykają ludzie wracający do domów ze świątecznymi zakupami. W bloku przy ulicy Weissa trwa bożonarodzeniowa gorączka. Mieszkańcy szykują się do ubierania choinki, co niektórzy pichcą już gwiazdkowe przysmaki, inni zabrali się do pakowania prezentów i ukrywania ich przed najbliższymi, a jedna lokatorka wpadła w szał dekorowania mieszkania. W tym samym czasie dwójka dzieci postanawia wynająć prywatnego detektywa i powierzyć mu misję odnalezienia babci, która od dawna nie daje znaków życia, a pani Michalska i mama Kwiatek łączy siły, by wspólnie nieść przedświąteczną  pomoc potrzebującym.

W ostatnich latach mieliśmy prawdziwy wysyp książek świątecznych. Już na początku grudnia, albo nawet w listopadzie, półki w księgarnia uginają się pod ciężarem powieści z pierniczkami, reniferami i choinkami na okładce. Gdybym nie przeczytała wcześniej „Wy(sz)czekanej miłości” na widok „Choinki całej w śniegu” uciekłabym z krzykiem. Nie znoszę tych wszystkich przesłodzonych, na siłę wzruszających historii, które mają za wszelką cenę wprowadzić czytelnika w świąteczny nastrój. Powieść Joanny Szarańskiej to jednak zupełnie inna bajka. Autorka po raz drugi ujęła mnie swoim ogromnym poczuciem humoru i zmysłem obserwacyjnym. „Choinka cała w śniegu” to na pierwszy rzut oka książka o kobietach (użeranie się z teściową, trudy macierzyństwa etc.) i dla kobiet, ale moją uwagę zwrócili przede wszystkim występujący w niej bohaterowie płci męskiej. Gdyby się tak dobrze wczytać, to mamy do czynienia z opowieścią o biednych mężczyznach, którzy nie mogą liczyć na odrobinkę zrozumienia ze strony swoich zabieganych byłych i obecnych partnerek. Najbardziej chwyta za serce historia Waldemara – złotego człowieka, prawdziwego mistrza zarządzania budżetem domowym, który bez przerwy zanosi swojej eksmałżonce podarki od serca (zgniłe warzywa, darmowe próbki kosmetyków), ale ona nie potrafi tego docenić. Wzruszyły mnie trudne przeżycia Kajetana, który w obliczu śmiertelnych chorób ( katar, ból pleców) nie może się doprosić nawet filiżanki herbaty, bo jego żona właśnie odkryła Instagram i nie ma czasu zajmować się cierpiącym katusze mężem. A jakby tego było mało, córka Kajetana przyprowadziła do domu pierwszego chłopaka, i to na czujnym ojcu spocznie obowiązek obrony cnoty nastolatki przez zakusami Alana-pacana, który myśli, że jest „Iw Sał Lołrentem”. Jeżeli chodzi o panie to najlepiej wypada wątek Zuzanny, którą po prostu uwielbiam, oraz pojedynek pani Michalskiej z mamą Kwiatek. Niestety autorka uległa pokusie wciśnięcia do książki łzawej historii poszukiwania babci, ale ponieważ jest to typowa powieść świąteczna jestem w stanie jej to wybaczyć. Szczególnie, że na samym końcu pozwoliła zabłysnąć mojemu ukochanemu Waldemarowi!

Jestem najlepszym przykładem na to, że książkę świąteczną można przeczytać w środku upalnego lata i świetnie się przy niej bawić. Swoją konstrukcją „Choinka cała w śniegu” przywodzi na myśl bożonarodzeniowe klasyki w rodzaju brytyjskiej komedii romantycznej „To właśnie miłość”, czy swojskich „Listów do M.”. Historie kilku bohaterów splatają się w jedną całość, a łączącym ich spoiwem okazuje się ludzka życzliwość i magia świąt. Polecam nie tylko paniom!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *