“Contender Zawodnik T. 1 Wybrany“

„Contender. Zawodnik. Wybrany” autorstwa Tarana Matharu to pierwszy tom cyklu „Zawodnik”. Nigdy wcześniej nie miałam styczności z twórczością tego pana, co niektórzy uznali za coś dziwnego. A zatem niechcący naprawiłam ten błąd i muszę powiedzieć, że przez długi czas miałam mieszane uczucia. Początek nie zachęcił, ale potem robiło się coraz ciekawiej. Sama już nie wiem, czy bardziej zaskoczona byłam ja czy główny bohater.

Po kradzieży laptopów, Cade Carter dostaje ultimatum – więzienie dla nieletnich bądź roczne zamknięcie w „alternatywnym” ośrodku dla trudnej młodzieży. Jego rodzice wybierają ośrodek. Jednak Cade kompletnie nie spodziewa się tego, z czym przyjdzie mu się zmierzyć. Nagle trafia do miejsca, gdzie nic nie ma sensu. Prehistoryczne zwierzęta, piramidy, rzymscy legioniści, potwory… każdy uznałby to za sen. Ale dla Cade’a to jeden wielki koszmar, z którego nie sposób się obudzić. A gdyby tego było mało, czas działa na jego niekorzyść. Tik-tak…

Jak już wspomniałam, początek był dla mnie trudny. Nie potrafiłam się wciągnąć, a treść zdawała się być pozbawiona strony emocjonalnej – a przynajmniej ja tak to odebrałam. Cade zdawał się być osamotniony w obcym dla niego świecie, a ja obawiałam się jednej wielkiej opisówki. Na szczęście  szybko pojawił się ktoś jeszcze. I tutaj do akcji wkroczył podział narracji. Wydarzenia opisane są z dwóch perspektyw i miejsc – akcja w świecie prawdziwym i tym bliżej niezidentyfikowanym. Gdy poznałam przysłowiowe dwie strony medalu, czułam się zaciekawiona. Ale gdy zaczęły pojawiać się miejsca/postacie historyczne, moja ciekawość skoczyła pod sufit! Wyobrażacie sobie? Spacerować i niemal w jednym miejscu zobaczyć Kaziemierza Wielkiego, Nerona, a potem jeszcze Edisona? Każdy z innej epoki, ale to żaden problem. Pst, wymieniowe postaci są przypadkowe!

Ponadto książka niesie ze sobą wartość edukacyjną. Fakty nie wysypują się z niej jak z podręcznika do historii, ale mimo wszystko można się dowiedzieć czegoś ciekawego z zakresu naszej przeszłości. Dla mnie to trochę chichot losu, ponieważ „Zawodnik” jest trzecią z kolei czytaną przeze mnie książką, która zawiera w sobie walor edukacyjny. Przypadek? Z tymże w tym przypadku jest to walor szalenie subtelny. Mimo wszystko autor bardziej postawił na jedną wielką przygodę, z której Cade starał się wyjść z życiem. Co prawda często w sposób powtarzalny, ale jestem w stanie przymknąć na to oko.

A samo zakończenie…! Żeby nie zdradzać zbyt wiele, napiszę tylko, że bardzo mnie zaskoczyło. Do tego stopnia, że chyba skuszę się na kolejną część, a trzeba Wam wiedzieć, że długo się wahałam, czy chcę sięgać po coś jeszcze. Autor wpadł na dość pokręcony, ale całkiem świeży pomysł – przynajmniej w moim mniemaniu. I co by nie mówić, ciekawa jestem jego dalszych pomysłów. Mam nadzieję, że nie powieli schematów z pierwszej części.

W ostatecznym rozrachunku książka wypada pozytywnie, choć mam wrażenie, że czegoś w niej brakuje. Być może większego skupienia na postaciach. Autor bowiem zdecydowanie postawił na akcję, fundując czytelnikom ciągłe napięcie. Ponadto na pewno na odbiór książki ma znaczenie również wiek czytającego, gdyż jest to raczej książka dla młodzieży, która patrzy na zawartość zupełnie inaczej niż dziecko czy dorosły. Ja bawiłam się całkiem dobrze i kto wie, może sięgnę po inny cykl tego autora, który podobno jest genialny.

Autorka recenzji: Daria Łapa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *