“Dlaczego mamusia przeklina” – Gill Sims

Zacznę od wyznania: jestem matką i tak, przeklinam. I wcale się tego nie wstydzę. Żeby nie być gołosłowną przed napisaniem tej recenzji zrobiłam mini sondę wśród najbliższych mi matek, czy też im  się to zdarza. Sto procent przyznało mi rację. Gill Sims w swojej książce “Dlaczego mamusia przeklina. Rozterki wkurzonej mamy” próbuje odpowiedzieć na tytułowe pytanie, ale czy musiała je tak na prawdę zadawać?

42-letnia Ellen z typowo brytyjskim, ironicznym poczuciem humoru opisuje swoje codzienne życie matki, żony, pracownicy, córki, siostry itp. To już druga książka Gill Sims o perypetiach zabawnej Szkotki, ale nie musicie sięgać najpierw po „Dlaczego mamusia pije. Pamiętnik wyczerpanej mamy”, bo druga część stanowi równie zabawną osobną całość. Rozsiądźcie się wygodnie, zaopatrzcie w kubek ulubionego napoju i… uważajcie gdzie czytacie, bo oplucie sąsiadów przy nieustannych salwach śmiechu może być nieco krępujące. Ta książka jest jak komediowy serial “Z wizytą u…”, który można jeść łyżkami. Nie obawiajcie się, że każda strona będzie kipiała wulgaryzmami, są one wszechobecne, ale dozowane tak, jak prawidłowo przyprawiona pieprzem potrawka. Książka jest pisana w postaci wyrywkowego pamiętnika a ja miałam wrażenie jakbym wpadła sobie na ploteczki do Ellen i na małe co nieco, czy to w płynie czy instant. Czyta się ją jeszcze lepiej, kiedy zna się wyspową kulturę, angielskie zwyczaje, programy telewizyjne i ichnich celebrytów. Dzieci Ellen to 11-letnia Jane i 9-letni Peter i to głównie o problemach wychowawczych w tym wieku rozpisuje się autorka. Nie miałam na ten przykład pojęcia jak wielką tragedią dla jedenastolatki jest brak konta na Instagramie, a ze swoim profilem na facebooku mogę spokojnie wstępować do klubu zacofanych seniorów. Osobiście mam młodsze dzieci, więc wiele jeszcze przede mną, ale zawsze dobrze jest wyposażyć się w praktyczną wiedzę z wyprzedzeniem, bo jak mówi nasza bohaterka “zawód rodzica to ciężki kawałek chleba i z perspektywy czasu widzę, że bezsenne noce z niemowlakami to tylko niewinny początek”.  Jest w niej też zbiór bardzo praktycznych rad, niekoniecznie o wychowaniu dzieci jak  np. o telewizyjnej diecie odchudzającej z rzeżączką w tle, kuloodpornej kawie czy petsitterach (!). A gdyby ktoś miał problem ze znalezieniem oryginalnych imion dla swoich potomków to książka zawiera masę inspiracji z moim żeńskim topowym – Trixierose.
Gill Sims świetne radzi sobie w wirtualnym świecie, co udowadnia w książce. Pogłębiłam swoją skromną wiedzę o aplikacjach, Instagramie czy Tinderze. Osobisty facebookowy profil autorki obfituje w fotki jej czworonożnych pupili i wszelkiej maści drinków. Ja osobiście nie mogłam pozbyć się uczucia czytania autobiografii bardziej niż fikcji literackiej. Instagram często przewija się przez strony powieści i gdyby tak wrzucić fotki okładki polskiej skonfrontowane z oryginalną brytyjską obwolutą, nasza moim zdaniem jest bardziej fotogeniczna.
Zwykle książki mają ściśle określonego odbiorcę. Podchodząc do tej pozycji tendencyjnie powinnam ją polecić matkom młodych latorośli próbujących godzić życie rodzinne i zawodowe. Ale jak dla mnie książka traktuje o tak wielu aspektach życia, że spokojnie rozbawi czy to starszą panią czy metroseksualnego singla. Nie polecę jej jedynie estetom, których krępuje fizjologiczna potrzeba oddawania gazów – tu o bąkach są całe tyrady.
“Pesymista może udowodnić swoja rację albo poczuć się miło zaskoczony, dzięki czemu nie czyha na niego tyle rozczarowań, co na optymistów”. Spodobało mi się bardzo to zdanie. Nastroiło mnie optymistycznie jak cała książka i tego życzę również Wam podczas lektury.
Autorka recenzji: Marta Poznańska
“Dlaczego mamusia przeklina” i inne książki dla kobiet i nie tylko znajdziesz w księgarni selkar.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *