„Instynkt mordercy” Rachel Caine

„Musisz wyprzedzić go o krok, Gwen. Jesteś przygotowana. Masz broń i wiesz już, czego możesz się spodziewać po tej okolicy. Myśl jak łowczyni, którą jesteś. Jeżeli będziesz grać defensywnie, przegrasz”. Bohaterka najnowszego thrillera psychologicznego Rachel Caine nie ma wyboru – musi podjąć ogromne ryzyko, jeżeli chce wreszcie uwolnić się od demonów przeszłości i zapewnić bezpieczeństwo swoim najbliższym. „Instynkt mordercy” to piąty tom bestsellerowej serii Stillhouse Lake i ostatnie spotkanie czytelników z Giną Royal/Gwen Proctor.

Gwen i Sam zbudowali swoją relację „na tej mrocznej, strasznej bliźnie, która nadal czasem krwawi, a boli nieustannie”. Ona kiedyś nazywała się Gina Royal. Przez lata była żoną seryjnego mordercy i ma z nim dwójkę nastoletnich dzieci. Z kolei on żyje z traumą po stracie siostry, która została zamordowana. Teraz tworzą zgraną i wspierającą się rodzinę, ale ktoś postawił zamienić ich życie w prawdziwy koszmar. Gwen zaczyna dostawać niepokojące wiadomości, a w miasteczku rozklejane są ulotki ujawniające jej prawdziwą tożsamość. Równocześnie – na prośbę swojej przyjaciółki Kezii, miejscowej policjantki – Gwen zajmuje się sprawą tajemniczej śmierci dwóch małych dziewczynek. Siostry bliźniaczki zostały znalezione w samochodzie zatopionym w stawie. Obie były przypięte do fotelików i przyczyną ich śmierci było najprawdopodobniej utoniecie, a ślad po ich matce zaginął. Gdzie jest ojciec dzieci? „Stara detektywistyczna teoria mówiąca, że „winny jest zawsze mąż” to banał, ale w większości przypadków się sprawdza”. Jak było tym razem?

Na początek krótkie przypomnienie. W „Żonie mordercy” życie Giny Royal legło w gruzach. W wyniku nieszczęśliwego wypadku wyszło na jaw, że jej mąż jest wyjątkowo okrutnym seryjnym mordercą. W „Mój ojciec jest mordercą” Melvinowi Royalowi udało się uciec z więzienia, a Gina starała się za wszelką cenę ochronić przed nim swoje dzieci. Potem mieliśmy okazję ponownie spotkać nieustępliwą prywatną detektyw w „Polowaniu na mordercę” i w „Tajemnicy mordercy”. Teraz wydaje się, że Gwen Proctor odnalazła wreszcie spokój, ale niedługo będzie mogła się nim cieszyć. Ktoś wie, kim jest, i nie spocznie, dopóki jej nie zniszczy. Początek „Instynktu mordercy” jest znakomity. Sprawa dziewczynek w zatopionym samochodzie naprawdę mnie zaintrygowała. Stanowi ona wyjątkowe wyzwanie dla prowadzącej dochodzenie policjantki, bo „martwe dzieci wywołują wyjątkowy rodzaj traumy. To ogromna odpowiedzialność dla każdego, kto jest świadkiem takiej sytuacji”. Niezmiennie fascynuje mnie postać Kezii – kobiety w męskim świecie, która na każdym kroku spotyka się z  przejawami seksizmu i głęboko zakorzenionego rasizmu. Wielka szkoda, że autorkę bardziej od zagadki kryminalnej interesowało roztrząsanie przeszłości Proctorów. Melvin nie odpuszcza nawet zza grobu. Odniosłam wrażenie, że niektóre wątki kontynuowane są na siłę. Zamiast znowu o tym samym wolałabym poczytać o Kezii i jej pogoni za prawdą. W końcu „śledztwo to spirala, która stale się rozszerza. Kiedy się coś przegapi, trzeba wrócić do samego początku”. Lektura momentami mi się dłużyła. „Instynkt mordercy” jest trochę rozwlekły i nie trzyma w napięciu tak, jak poprzednie tomy. Warto było jednak dotrwać do końca, bo finał jest naprawdę spektakularny.

Rachel Caine zmarła w listopadzie zeszłego roku. Miała zaledwie pięćdziesiąt osiem lat. Pozostawiła po sobie dziesiątki powieści, które podbiły serca milionów czytelników na całym świecie. „Instynkt mordercy” nie jest najlepszą częścią Stillhouse Lake, ale nie zmienia to faktu, że autorka stworzyła jedną z ciekawszych serii thrillerów psychologicznych, jakie miałam okazję przeczytać.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *