“Klinika miłości” Sonia Rosa

Warto przyswoić sobie lekcję, że książki nie należy oceniać po okładce. Ba! Nie powinno się jej także klasyfikować ze względu na sam tytuł! Niestety, Sonia Rosa nie zdołała uniknąć szufladkowania i została wrzucona wraz ze swoimi dziełami do pudełka z napisem „erotyki”. Bardzo żałuję, że do tego doszło, bo możliwe, że przez to wiele osób nie zwróci uwagi na jej twórczość, ponieważ wezmą ją za lekkie czytadła, a nie ambitne, głębokie książki, jakie ta autorka pisze. Czas więc raz na zawsze rozprawić się z tym mitem. „Klinika miłości” nie jest romansem, a sam wątek zauroczenia czy sceny czułych uniesień nie wystarczą, by okrzyknąć ją tym mianem. Mimo to, o zgrozo, „Hotel 69” oraz „Nimfomankę” spotkał ten sam los i w księgarniach zajmują one miejsce na półkach pomiędzy tytułami typu „365 dni” czy „Pięćdziesiąt twarzy Greya”, chociaż mają zupełnie odmienny charakter.

Tak, jak zawsze, Sonia Rosa w tle wydarzeń umieszcza sporo rozważań na trudne, często powszechnie bagatelizowane tematy. Tym razem padło na operacje plastyczne, pogoń za idealnym wyglądem i trudności w otwarciu się na drugiego człowieka. Autorka pokazuje, jak bardzo świat przytłacza nas swoimi wymaganiami. Jak każe nam się zmieniać, byśmy spełniali jego oczekiwania. W klinice, w której pracuje główny bohater – Igor, na co dzień roi się od dziewcząt pragnących choć trochę „podrasować” swoją urodę. Otoczony kobietami chirurg nie raz i nie dwa ulega ich urokowi i spędza z nimi upojne chwile w domu, samochodzie czy garderobie. Mimo, że kandydatek na jedną noc mu nie brakuje, mężczyzna nie potrafi zmniejszyć dystansu pomiędzy nim a drugim człowiekiem. Nie umie nikomu w pełni zaufać. W świecie pełnym ludzi on wciąż jest samotny i zagubiony, z czego zdaje sobie sprawę. Na jego drodze w pewnym momencie staje Zoja – przyszywana kuzynka, która w związku z dramatami w życiu osobistym, postanawia wprowadzić się na jakiś czas do Igora. Rozwój ich relacji jest drogą mężczyzny do ponownego otwarcia się na innych i całej masy pracy nad sobą.

Żeby dodać emocji do lektury, autorka już w prologu serwuje nam trupa na zimno. Zanim cofniemy się z fabułą o kilka tygodni, dowiemy się, że nasz chirurg właśnie wplątał się w nie lada kłopoty. Jest sam na sam w swojej ekskluzywnej willi razem z pokiereszowanym ciałem kobiety w odważnym stroju. Ale przecież to nie jego wina, to był wypadek! Pozostaje tylko pytanie, czy ktoś zechce mu w to uwierzyć…

Powtórzę jeszcze raz to, co napisałam na początku – „Klinika miłości” to nie erotyk. Jeśli ktoś szuka książki pełnej napięcia, romantycznych relacji między bohaterami i sugestywnych opisów scen łóżkowych, to srodze się zawiedzie. Świat Rosy jest surowy, pełen bólu, cierpienia i zagubionych dusz. Pozwala nam na refleksję, uwidacznia problemy współczesności. Powieść w założeniu nie miała być lekką lekturą. Zamiast tego miała stwarzać pole do dyskusji i to właśnie czyni. Dlatego, jeśli ktoś szuka pozycji, która będzie obfitowała w wątki psychologiczne, ale też dostarczy jako-takiej rozrywki, to dobrze trafił. Zalecam tylko nie poddawać się pierwszemu wrażeniu, jakie robi ta książka, lecz dać jej szansę, bo zdecydowanie na to zasługuje.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Klinikę miłości” i inne książki Soni Rosy znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *