“Kto czyni zło” Agnieszka Pietrzyk

Obejrzałam mnóstwo filmów i seriali kryminalnych, przeczytałam setki kryminałów, więc naiwnie zakładam, że gdybym kiedyś popełniła przestępstwo i znalazła się w pokoju przesłuchań, wiedziałabym, jak rozegrać rozmowę z policjantem. W teorii sprawa wygląda bardzo prosto: „najważniejsze  to zaprzeczać wszelkim sugestiom, że jest się winnym. Większość sukcesów policyjnych polega na złamaniu podejrzanego”. Zatem wystarczy iść w zaparte, niczym się nie zdradzić, do niczego się nie przyznawać i wszystko będzie dobrze, ale co jeżeli przesłuchujący policjant łamie prawo, zastraszając podejrzanego i stosując wobec niego przemoc? W „Kto czyni zło” Agnieszki Pietrzyk wszystko zaczyna się właśnie od takiego brutalnego przesłuchania na elbląskiej komendzie policji.

Krzysztof Marczak jest przekonany, że zeznaje jako świadek w sprawie zuchwałej kradzieży wartych ponad dziesięć tysięcy smartfonów. Zadający mu pytania Dawid Juraszczyk wychodzi z założenia, że Marczak wcale nie był przypadkowym klientem, który w czasie napadu nieszczęśliwym trafem znalazł się w salonie i postanawia za wszelką cenę zmusić chłopaka do przyznania się do winy i wydania wspólnika. Przesłuchaniu, które w oczywisty sposób łamie prawa podejrzanego, przygląda się protokolantka Urszula Baranowska. Kobieta wkrótce rzuca pracę w policji i zakłada biuro detektywistyczne. Zgłasza się nawet do niej pierwsza klientka- ofiara prześladowcy, ale przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Krzysztof Marczak zostaje znaleziony martwy, a jego rodzina poprzysięga zemstę policjantom, którzy brali udział w brutalnym przesłuchaniu.

Kiedy Urszula Baranowska „podjęła decyzję o pracy w policji, czuła się silna i odważna. Gotowa była walczyć zarówno z drobnymi przestępcami, jak i wielką mafią”, ale potem „była świadkiem tortur nad bezbronnym człowiekiem” i zamiast zainterweniować, „trzęsła się ze strachu jak galareta”. Kobieta z jednej strony czuje się winna, że nie zareagowała, kiedy przesłuchiwanemu stała się krzywda, ale z drugiej strony doskonale zdaje sobie sprawę, że „psy mogą się pogryźć, ale zawsze szczekają razem”. W „Kto czyni zło” autorka ukazała policjantów w wyjątkowo niekorzystnym świetle – jako bandę łamiących prawo i nadużywających swoich uprawnień brutali i pijaków. Nie lepiej wypada nastawiony na szybkie zamknięcie spraw prokurator, którego w ogóle nie obchodzi, czy ofiara została zamordowana, czy popełniła samobójstwo. Ważne jest, żeby zadowolona była opinia publiczna „wyedukowana na telewizyjnych paradokumentach o charakterze kryminalnym”. Na tym tle Urszula mogłaby się wydawać jedyną kandydatką na pozytywną bohaterkę, której czytelnik powinien kibicować, ale Baranowska postępuje tak niemądrze, że bardziej przypomina nieodpowiedzialną nastolatkę niż poważną panią detektyw. Zresztą jej praca ogranicza się do wysyłania esemesów i zdjęć potencjalnemu stalkerowi. O wiele ciekawiej wypada postać złego gliny – Dawida Juraszczyka, który „pracował w firmie prawie trzydzieści lat i znał wiele takich sytuacji, kiedy to zupełny przypadek popychał śledztwo do przodu albo wręcz doprowadzał do rozwiązania sprawy”. Z całej książki najbardziej podobała mi się jego rozmowa z Marysią, ale w „Kto czyni zło” mamy tak naprawdę aż dwie zagadki kryminalne, których rozwiązanie okazało się zaskakujące.

„Kto czyni zło”, ten będzie musiał za nie wcześniej czy później odpowiedzieć, chyba że jest wyjątkowo sprytny albo stać go na wynajęcie dobrego adwokata. Agnieszka Pietrzyk ponownie koncentruje się na skomplikowanych relacjach międzyludzkich i niełatwych powiązaniach rodzinnych, tym razem z wielką fortuną w tle, ale nie zapomina też o warstwie kryminalnej. Jeżeli komuś podobała się poprzednia książka autorki – „Nikt się nie dowie” –  powinien sięgnąć po „Kto czyni zło” – na pewno się nie zawiedzie.

“Kto czyni zło” oraz inne książki kryminały znajdziesz na stronie internetowej selkar.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *