“Lilianna” – Anna Szafrańska

Nie oceniajcie książki po okładce, bo możecie się boleśnie rozczarować. Sięgając po „Liliannę” Anny Szafrańskiej spodziewałam się powieści erotycznej –  czegoś w rodzaju popularnych wyrobów powieściopodobnych pewnej przedsiębiorczej celebrytki, która szturmem podbiła polski rynek wydawniczy. Na pierwszy rzut oka niby wszystko się zgadzało – wściekle różowy tytuł plus wyeksponowany głębokim dekoltem i zwieńczony seksownym tatuażem biust. Już zaczęłam sobie ostrzyć zęby na napisanie miażdżącej, ociekającej jadem recenzji, a tu takie rozczarowanie, bo krytycznych uwag będzie jak na lekarstwo.

Lilianna ma zaledwie dwadzieścia kilka lat, a już przeżyła piekło na ziemi. Ma na utrzymaniu dom, trzyletniego synka i nie może liczyć na żadne wsparcie ze strony rodziny i partnera, który jest przykładem na to, że „świat pełen jest potworów” i niekoniecznie takich „z głębi szafy czy chowających się pod łóżkiem”. Wydaje się, że Lilianna nie ma najmniejszych szans na odmienienie swojego losu, co najwyżej może dalej „odgrywać rolę Kopciuszka w tej pantomimie zwanej życiem”. Malwina to z kolei całkowite przeciwieństwo Lilki – niezależna finansowo, spełniająca się zawodowo trzydziestolatka z pięknym domem i pokaźnym kontem w banku. Dwie kobiety, które pozornie nie mają ze sobą nic wspólnego, połączy prawdziwa przyjaźń, która odmieni życie ich obu.

Literaturę kobiecą czytam tylko w chwilach największej desperacji, kiedy akurat nie mam pod ręką żadnego thrillera. Cukierkowe, przesłodzone historie o miłości, w której piękna pani poznaje pięknego pana i żyją długo i szczęśliwie,  przyprawiają mnie o mdłości, dlatego tak bardzo zdziwiły mnie początkowe rozdziały „Lilianny”. Nie spodziewałam się, że tak mocno zaangażuje się w akcje. Nie podejrzewałam, że tak bardzo przejmę się losem bohaterów, a jednak! Książka porusza wiele ważnych tematów – od przemocy domowej do problemów, z którymi borykają się rodzice dzieci z zaburzeniami. Autorka piszę o nich z dużym wyczuciem. Na miłość też przyjdzie pora, ale wszystko w swoim czasie i bez romantycznych spacerów po plaży w promieniach zachodzącego słońca. Anna Szafrańska stworzyła dwie, a nawet trzy, znakomite postacie kobiece, bo dla mnie gwiazdą drugiego planu jest zabawna i przebojowa Dżas, ale prawdziwym zaskoczeniem okazali się panowie z salonu PInk Tattoo – faceci z krwi i kości, a nie nieskazitelni książęta na białych koniach, stanowiący jedynie przystojny dodatek do głównych bohaterek. Zresztą z całej książki najbardziej podobał mi się rozdział, w którym narratorem był Mat. Chętnie przeczytałabym całą powieść napisaną z jego perspektywy. Bardzo przypadł mi do gustu styl autorki oraz humor, który wplotła w opowieść o Liliannie („Kebab nad Wartą” i ledowe renifery!). Na koniec mała uwaga do wydawnictwa – podobnie jak Anna Szafrańska jestem miłośniczką adaptacji powieści Jane Austen, ale jak zobaczyłam na skrzydełku Aust-I-n, to złapałam się za głowę. Rozumiem, każdemu może się zdarzyć literówka, ale chyba ktoś powinien sprawdzić tekst przed wysłaniem go do druku i taki kompromitujący błąd wychwycić?

 „Lilianna” to dobrze napisana i wciągająca opowieść o tym, że każdemu należy się druga szansa, ale „by zbudować nową przyszłość, trzeba zamknąć rozdziały poprzedniego życia”. Oczywiście można by wytknąć autorce, że jej bohaterka nadspodziewanie szybko wychodzi z traumy i rozpoczyna życie na nowo, ale trzeba pamiętać, że tak naprawdę mamy do czynienia ze współczesną bajką z obowiązkowym happy-endem, takim ku pokrzepieniu kobiecych serc, i to się Annie Szafrańskiej świetnie udało. Z chęcią przeczytam drugi tom serii Pink Tattoo!

“Liliannę” Anny Szafrańskiej i inne książki new adult znajdziecie w księgarni selkar.pl.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *