“Maski pośmiertne” Anna Rozenberg

„Zupełnie niewielkie rzeczy mogą prowadzić do niewyobrażalnych zbrodni.” Po przeczytaniu okładkowego opisu „Masek pośmiertnych” Anny Rozenberg złapałam się na głowę. Polska autorka, do tego debiutanka, porwała się z motyką na słońce. Napisać dobry kryminał to nie lada szuka, ale stworzyć na wskroś brytyjskiego bohatera i spróbować oddać „niepowtarzalny klimat brytyjskiego miasteczka” to ogromne wyzwanie. Uwielbiam angielskie kryminały, dlatego obawiałam się, że „Maski pośmiertne” okażą się ich tanią podróbką.   Przed lekturą byłam pełna złych przeczuć, ale na szczęście moje obawy okazały się bezpodstawne, bo „Maski pośmiertne” to udany debiut.

Woking w hrabstwie Surrey. W eleganckiej dzielnicy Mayford zostają odnalezione okaleczone zwłoki kobiety: „Ona tam leżała taka sponiewierana, brudna i porzucona. Jak jakiś odpad, jakby jej życie nie było nic warte.  (…) Nikt, absolutnie nikt nie zasługuje na taką śmierć”. Ofiara okazuje się Polką. Kobieta przyleciała do Anglii wraz z mężem, który zniknął bez śladu. Śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci  Bożeny Sokolińskiej prowadzi inspektor David Redfern. „Ciało zostawione na środku pola jak na arenie cyrkowej, element makabrycznego przedstawienia – wszystko to sugerowało zaplanowaną zbrodnię kogoś, kto doskonale znał przedmieścia”. Z każdym dniem dochodzenie coraz bardziej się komplikuje, bo niby „wszystko się zgadza, tylko nic nie pasuje”. Kto pozbawił życia Bożenę Sokolińską? I co się stało z jej mężem? Dlaczego kobieta tuż przed śmiercią szukała informacji na temat wydarzeń sprzed kilku dekad i odwiedziła stary cmentarz?

Brytyjski bohater, brytyjska sceneria i polska, chociaż mieszkająca od dekady na Wyspach autorka – to się nie miała prawa udać, a jednak w dużej mierze się udało. Przeczytałam w tym roku sporo debiutów – mniej lub bardziej udanych – i „Maski pośmiertne” z czystym sumieniem mogę zaliczyć do tej drugiej kategorii. Podczas lektury nie miałam wrażenia, że czytam tekst stworzony przez kogoś, kto dopiero stawia pierwsze kroki na rynku wydawniczym. Na plus zaliczam zarówno język, jakim posługuje się autorka, jak i kreację głównego bohatera. David Redfern nie tylko budzi sympatię, ale też intryguję, a to za sprawą swojej pogmatwanej przeszłości i niezwykłych korzeni. Miłym zaskoczeniem było pojawienie się w życiu inspektora nieprzewidywalnego Bandita vel Bambiego, który wprowadza do książki element humorystyczny. Chociaż akcja powieści rozgrywa się na Wyspach, a głównym bohaterem jest Brytyjczyk, to bardzo dużo miejsca autorka poświęca swoim rodakom – zarówno tym, którzy po zakończeniu II wojny światowej zostali w Anglii, jak i tym, którzy stosunkowo niedawno się do niej przenieśli. Jedni wstydzą się swojej polskości, inni przesadnie się z nią obnoszą. Jest w tym rozważaniach na temat życia na obczyźnie sporo goryczy : „Obcy pozostaje obcym, nie chcemy jego problemów na swoim podwórku, choćbyśmy mu zawdzięczali ocalenie tego podwórka”. Jeżeli koniecznie chciałabym się do czegoś przyczepić, to w „Maskach pośmiertnych” jest trochę za dużo wątków pobocznych, szczególnie tych obyczajowych, które spowalniają akcję i odciągają uwagę od zagadki kryminalnej. Trochę rozczarowały mnie też ostatnie rozdziały – jakby autorka raptem się zorientowała, że najwyższa już pora zmierzać do finału i nagle wszystko się wyjaśnia na zaledwie kilku stronach.

Zakończenie pozostawia czytelnika z wieloma pytania, dlatego z przyjemnością sięgnę po kontynuację „Masek pośmiertnych”, by jeszcze raz przenieść się do deszczowego Surrey i ponownie spotkać się z intrygującym inspektorem Davidem Redfernem, któremu ”psi charakter” pewnie znowu  „każe podążać nawet najsłabszym tropem, póki ten nie doprowadzi go do zwierzyny”.

“Maski pośmiertne” i inne książki kryminalne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

 

Jedna myśl na temat ““Maski pośmiertne” Anna Rozenberg

  • 28 czerwca, 2021 o 9:14 am
    Permalink

    Nie słyszałam jeszcze o tej pozycji i nie jestem pewna czy po nią sięgnę. Od siebie mogę polecić “Blizny przeszłości”. Świetny thriller, który na pewno nie zawiedzie :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *