“Miasto głupców” Hanna Greń

Wiedźmin nosił dwa miecze: srebrny na potwory i żelazny na ludzi, ale niekiedy różnica między potworem a człowiekiem „jest prawie niezauważalna. A czasami wcale jej nie ma”. „Miasto głupców” to już czwarty – po „Wiosce kłamców”, „Więzach krwi” i „Piątym przykazaniu” – tom serii z Dionizą Remańską. „Praca detektywa to nic innego jak ciągłe zadawanie pytań i wyciąganie wniosków z odpowiedzi”, a „od pewnego czasu nadprzyrodzone zjawiska i stwory nie z tego świata” stały się niejako specjalnością nieustępliwej Diony. Tym razem Remańska trafia do niewielkiego Jasienia, w którym doszło kiedyś do krwawego mordu. Miejscowi wierzą, że duch ofiary, nazywany Białą Matyldą, nadal nawiedza ich miasteczko, czyhając na małe dzieci i kobiety w ciąży.

Magda i Krzysztof Witeccy nie chcą dłużej tułać się po wynajmowanych mieszkaniach. Marzą o  wyprowadzeniu się do własnego domku z ogródkiem, ale ceny nieruchomości w Bielsku-Białej zmuszają ich do poszukiwania wymarzonego gniazdka z dala od miasta. Idealny dom udaje im się znaleźć w Jasieniu – „zapadłej wsi, ze wszystkich stron otoczonej górami”, gdzie „chyba nawet wróble zawracają”. Budynek wymaga gruntownego remontu. Prace posuwają się do przodu dzięki pomocy okolicznych mieszkańców, ale nagle lokalna społeczność zaczyna traktować Witeckich jak najgorszych wrogów. Pod presją otoczenia Magda i Krzysztof podejmują decyzje o opuszczeniu Jasienia, ale postanawiają wynająć Dionizę Remańską: pani detektyw ma za zadanie ustalić, dlaczego sąsiedzi z dnia na dzień znienawidzili młode małżeństwo oraz ile prawdy jest w opowieściach o klątwie i Białej Matyldzie nawiedzającej zapuszczony ogród przylegający do posesji Witeckich.

Małe społeczności mają do siebie, że ich członkowie trzymają się razem i trudno nakłonić ich do mówienia. Kiedy w Jasieniu dochodzi do wypadku, w wyniku którego ginie młoda dziewczyna, która postanowiła przerwać zmowę milczenia, dociekliwa Diona zyskuje pewność, że lokalsi skrywają mroczne sekrety. W końcu „był ktoś, kto doskonale znał prawdziwy  przebieg zdarzeń. Tym kimś był jeden z mieszkańców pozornie spokojnego miasteczka”. Czytając książki Hanny Greń, można dojść do wniosku, że nie istnieje coś takiego, jak spokojne miasteczko. W „Mieście głupców” autorka sugestywnie pokazała, na czym polega  społeczny ostracyzm i jak potrafi być efektywny.  Wcale nie trzeba kogoś wyzywać czy posuwać się do przemocy, żeby zatruć mu życie. Wystarczy traktować go jak powietrze.  Nagle okazuje się, że „klauzula sumienia obejmuje także sprzedaż kaszanki”, a osobie wykluczonej przez sąsiadów nie pozostaje nic innego, jak się wyprowadzić. Od początku zaciekawiły mnie motywy kierujące mieszkańcami Jasienia, a losy chłopca z „gdzieś, kiedyś” bardzo mną wstrząsnęły, chociaż wyjątkowo nie znoszę czytać o krzywdzie dzieci. Jak zwykle w przypadku powieści Hanny Greń wątki kryminalne przeplatają się z wątkami obyczajowymi, ale w „Miaście głupców” szala wyraźnie przechyla się na korzyść tych pierwszych. Zaintrygowała mnie postać Ratia, bo ten budzący sympatię i bez przerwy pakujący się w kłopoty młody mężczyzna mocno namieszał w życiu bohaterów.

„Miasto głupców” przenosi czytelnika do niewielkiej górskiej miejscowości, której mieszkańcy mają niejedno na sumieniu i są gotowi na wszystko, by prawda nie wyszła na światło dzienne. Czwarta część serii z Dionizą Remańską – upartą panią detektyw, która uwielbia jeść, ale kompletnie nie potrafi gotować – na pewno przypadnie do gustu miłośnikom twórczości Hanny Greń, bo to naprawdę wciągający kryminał obyczajowy z wyrazistymi bohaterami i ciekawą zagadką.

“Miasto głupców” i inne książki Hanny Greń znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *