“Najlepsza przyjaciółka” – Izabela M. Krasińska

W przypadku tej książki określenie „najlepsza przyjaciółka” należy wziąć z cudzysłów nie tylko przytaczając je jako tytuł. Mamy tutaj do czynienia z rasowym thrillerem, obrazującym toksyczną relację dwójki kobiet. Poznajemy historię z perspektywy obu, co wcale nie przeszkadza w budowaniu napięcia, a wręcz podkręca je do maksimum!

Kim są nasze główne bohaterki? To trzydziestolatki, które połączyła sympatia do języka francuskiego. Od pierwszej wspólnej lekcji ich życie zmienia się diametralnie, lecz, niestety, na gorsze… Z początku różnią się pod niemal każdym aspektem. Asia jest cichą, ale pozytywnie nastawioną do świata fryzjerką. Mieszka ze swoim chłopakiem, którego kocha tak bardzo, że rezygnuje dla niego z wielu swoich dotychczasowych przyjemności. Elwira z kolei jest osobą bardzo impulsywną. Łatwo wpada w gniew, najczęściej z niezrozumiałych dla nikogo powodów. Gardzi całym rodzajem męskim, w tym także partnerem przyjaciółki, co w niedługim czasie staje się zarzewiem poważnego konfliktu.

Od pierwszego rozdziału narrator zaznajamia nas z perspektywą Elwiry, Joasi, a także jej chłopaka. Każdy z trójki na swój sposób podchodzi do danego problemu, co sprawia, że trudno znaleźć im nić porozumienia. Żadna z postaci nie jest kryształowa. Złoszczą się i mają skłonności do przesady, jak normalni ludzie. W pewnym momencie problemem jest zdecydowanie, komu się w zasadzie kibicuje. Asia wydaje się zbyt uległa, co może irytować. W końcu zamiast skarżyć się na swój los warto byłoby powalczyć o swoje racje, prawda? Z kolei Kuba nie potrafi dać swojej ukochanej odpowiedniego oparcia. Ocenia ją i poddaje analizie jej zachowanie, zamiast zwyczajnie być przy niej i dodawać jej otuchy. A ileż można powiedzieć o Elwirze! Co ciekawe, najlepiej poznajemy jej perspektywę. Dowiadujemy się z jej pamiętnika wielu rzeczy i wspomnień z jej dzieciństwa, okresu dorastania i początku dorosłości. To, co zdarzyło się nawet dwadzieścia lat wcześniej odcisnęło na niej piętno, przez co stała się tym, kim jest.

To, co urzeka już od początku, to właśnie śledzenie wszystkich bohaterów – zarówno ofiary jak i oprawcy. Nic bardziej nie zadziwia niż działanie ludzkiego mózgu, a zwłaszcza takiego z dysfunkcjami. Trauma może przerodzić się w chorobę, której nie da się już powstrzymać, z którą nie da się walczyć. Od pewnego momentu nie można zupełnie oderwać się od czytania. Towarzyszy nam przy tym dreszczyk emocji, czasami nawet groza. Nawet znając motywy, ich genezę, ba!, następne posunięcie oprawcy czujemy coraz większe napięcie. Sama nie mogłam odłożyć książki, dopóki nie doczytałam ostatniej strony.

Jeśli ktoś jest fanem tylko radosnych i szczęśliwych zakończeń, to lepiej niech nie sięga po „Najlepszą przyjaciółkę”. Bo tu zakończenie można uznać za tragiczne, smutne, bolesne, ewentualnie po prostu niewygodne. W każdym razie na pewno nie szczęśliwe. Autorka zastosowała tu piękną kompozycję klamrową, gdzie prolog i epilog są jednością, a cała treść pośrodku jedynie wyjaśnieniem. Tłumaczeniem, które niczego nie zmieni, nie sprawi, że prawda stanie się przyjemniejsza. Muszę przyznać, że nawet opis nie zdradził jednego procenta z tego, co działo się w powieści. Dlatego zachęcam wszystkich, by nie dali się zwieść kolorowej okładce i sympatycznemu tytułowi. Ta książka rani, martwi, rozdziera serce. I to właśnie czyni ją taką cenną i wartą zgłębienia.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Najlepszą przyjaciółkę” i inne książki z gatunku beletrystyka znajdziesz w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *