“Najnudniejsza książka świata” – prof. McCoy

Poniższa recenzja nie zawiera żadnych ciekawych informacji, wnikliwych analiz, polemik, omówień, cytatów wartych zapamiętania, głębokich przemyśleń, wniosków, uwag merytorycznych, więc z całą stanowczością odradzam jej czytanie. Proszę mi uwierzyć na słowo – jest po prostu strasznie nużąca, drętwa, monotonna, jednym słowem – nudna! Lepiej zająć się czymś bardziej zajmującym. Polecam zmywanie naczyń, obserwowanie drobinek kurzu, czy liczenie zacieków na szybie.

Osoby, które mimo płynących z serca ostrzeżeń, postanowiły przeczytać recenzję „Najnudniejszej książki świata”, uprzedzam, że robią to na własną odpowiedzialność. Za popadnięcie w przygnębienie i apatię, nagły atak ziewania czy zapadniecie w letarg autorka nie ponosi odpowiedzialności!

Gotowi?

Zaczynamy!

Dwóch wybitnych specjalistów w swoich dziedzinach, czyli w przesuwaniu skał i systematyce śrubokrętów, postanowiło napisać książkę, która ma jedno i tylko jedno zadanie – zanudzić czytelnika.. Pracę nad tym wiekopomnym dziełem poprzedziły lata żmudnych badań: „ W czasie trwającego pięć lat eksperymentu profesor McCoy poprosił badanych o spędzenie piętnastu godzin dziennie w zaciemnionym pokoju i medytowanie przy dźwiękach białego szumu. Nikt nie wytrwał do końca, ale wstępne rezultaty dotyczące snu okazały się wysoce zachęcające”. Autorzy tego fenomenu wydawniczego –  profesor McCoy i doktor Hardwick – od razu wzbudzili moje zaufanie. Nie ma to jak solidne, naukowe postawy. A do tego ich dzieło życia polecane jest przez prawdziwe znakomitości,  min. Danutę, fankę polskich seriali i zupy pomidorowej, studenta Adam i …. susła!

„Najnudniejsza książka świata” podzielona jest na kilkadziesiąt króciutkich rozdziałów, bo biorąc pod uwagę ich tematykę, trudno by było przebrnąć przez dłuższe. Na minus zaliczam fakt, że niektóre urywają się w najbardziej pasjonujących momentach, np. nie dowiedziałam się, jak zakończyła się najdłuższa w historii partia szachów. Skandal!

Pod względem atrakcyjności informacyjnej moje „Top 5” tekstów to:

  1. Z dziejów wczesnego wytwórstwa dywanów w Stanach Zjednoczonych.
  2. Z historii samochodowej poduszki powietrznej : główne daty i wydarzenia.
  3. System administracyjny imperium Maurjów z okresu indyjskiego złotego wieku.
  4. Dane statystyczne dotyczące gospodarki Związku Radzieckiego w okresie dwóch pierwszych planów pięcioletnich.

i creme de la creme nudności:

  1. Katalog niewykorzystanych warunków pogodowych opisanych w książce “Wichrowe wzgórza” Emily Brontë.

W „Najnudniejszej książce świata” każdy znajdzie coś dla siebie – i miłośnicy karczochów, i entuzjaści konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym, a nawet amatorzy obserwowania fal. Książka naszpikowana jest kompletnie nieprzydatnymi „ciekawostkami”, które można wykorzystać podczas spotkań towarzyskich. Wyobraźmy sobie, że na imprezie zagaduje nas osobnik, z którym wcale nie mamy ochoty rozmawiać. Wystarczy rzucić, że „do galasów, patologicznych narośli powstających na różnych gatunkach dębów, należą Andricus fecundator (galas cetyńca szysznicy), Andricus kollari (letyniec pędowiec) czy Neuroterus quercusbaccarum (rewiś dębowy)”, i z zadowolenie obserwować, jak natręt oddala się szybkim krokiem. Można też zaimponować znajomym, wplatając w rozmowę informacje o tym, że „ w 2011 roku zawody w gapieniu się rozegrane w australijskim Terytorium Północnym wygrał Fergal „Szkaradny” Fleming, który wpatrywał się w rywala bez mrugnięcia okiem przez 40 minut i 59 sekund”!

Oprócz krótkich tekstów na dziwaczne tematy, w „Najnudniejszej książce świata” znajdziemy również arkusze liczenia owiec, labirynt, którego metą jest sen, wirujące kręgi umysłu i doprowadzające czytelnika do łez rozpaczy zabawy w „znajdź różnicę”. Całość czytało mi się świetnie, uśmiech nie schodził mi z twarzy, a lektura wprawiła mnie w dobry nastrój, ale – mimo zapewnień autorów – ani razu nie usnęłam, więc chyba powinnam złożyć reklamację i zażądać zwrotu pieniędzy? „Najnudniejsza książka świata” to przezabawna propozycja dla ludzi z poczuciem humoru i doskonały pomysł na prezent!

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

“Najnudniejszą książkę świata” ma w swojej ofercie księgarnia internetowa selkar.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *