“Niebezpieczna gra” – Emilia Wituszyńska

W ostatnich latach przeczytałam co najmniej pięć książek zatytułowanych „Niebezpieczna gra”, autorstwa min. takich tuzów literatury sensacyjnej jak Robin Cook czy Mari Jungstedt, i wszystkie okazały się pełnokrwistymi thrillerami, dlatego byłam bardzo ciekawa, jak na tym tle wypadnie debiutanka – Emilia Wituszyńska. Jeżeli wierzyć bestsellerowej autorce powieści dla kobiet K.N.Haner, w moje ręce trafiła „idealnie wyważona, wciągająca i trzymająca w napięciu lektura, która zasługuje na miano debiutu roku”. To się nazywa wysoko zawiesić poprzeczkę! Brzmi naprawdę zachęcająco!

Weronika Kardasz to dwudziestoośmioletnia komisarz policji, która bierze udział w ryzykownej akcji wymierzonej w handlarzy żywym towarem. Nie wszystko idzie zgodnie z planem. Ginie człowiek, a bohaterka przechodzi załamanie, odchodzi z wydziału i zaszywa się w policyjnym archiwum. Aż pewnego dnia zostaje wezwana przez nadkomisarza Bąka, który wyznacza jej niecodzienne zadanie: Weronika ma przez dwadzieścia cztery godziny na dobę ochraniać znanego aktora, ulubieńca tabloidów i łamacza niewieścich serc. Przemysław Rej boi się o swoje życie, ale prosząc o policyjną ochronę nie sądził, że przyjdzie mu zamieszkać pod jednym dachem z przeraźliwie wychudzoną i wyszczekaną komisarz Kardasz. Rozpoczyna się niebezpieczna gra z czasem.

Książkę podzieliłabym na trzy części. Pierwsze pięćdziesiąt stron daje nadzieję na lekką, ale całkiem przyjemną sensację, przez kolejne dwieście autorka rozwija przede wszystkim wątek romansowy, by kilkadziesiąt stron przed końcem znowu wrócić do sensacji. Co prawda dochodzi do przestępstwa, ale śledztwo z nim związane rozgrywa się niejako na marginesie całej opowieści, skupionej wokół historii miłosnej. Miłośnicy sensacji i thrillerów mogą się poczuć rozczarowani, ale fanki literatury kobiecej będą w siódmym niebie. Główną osią opowieści nie jest policyjne śledztwo, a dynamicznie rozwijająca się relacja pomiędzy policjantką i ochranianym przez nią aktorem. W intrygę wmieszanych jest wiele grubych ryb ze świata przestępczości zorganizowanej, polityki i służb. Weronika Kardasz ma pełne ręce do roboty, a do tego musi niańczyć rozpieszczonego celebrytę, który wcale nie ma zamiaru ułatwiać jej zadania.

Na szczególną uwagę zasługuje ciekawie skonstruowana główna bohaterka, która na oczach czytelnika przechodzi niezwykłą przemianę. Komisarz Kardasz posługuje się dosadnym językiem, ale wypowiadane przez nią przekleństwa nie rażą, bo złagodzone zostały dużą dawką humoru. Podobały mi się szczególnie słowne potyczki Weronki z jej sympatycznym i wyrozumiałym przełożonym. Nawet największy ponurak nie będzie w stanie powstrzymać uśmiechu. W „Niebezpiecznej grze” nie ma miejsca na nudę. Cały czas coś się dzieje, autorka ani na chwilę nie zwalnia tempa. Ucieczka goni ucieczkę, dochodzi do uprowadzeń i strzelanin, leje się krew. Akcja powieści rozgrywa się przede wszystkim w Warszawie. Autorka zabiera czytelnika do modnych klubów i restauracji, ekskluzywnych apartamentowców, ale też na klimatyczną Pragę. Świetnym pomysłem, było wysłanie bohaterów w malownicze Bieszczady. Czytając „górskie” dobrze się bawiłam, a to za sprawą dużej dawki humoru i pojawienia się barwnych postaci w rodzaju Zyźka.

„Niebezpiecznej gry” , napisanej z przymrużeniem oka i naszpikowanej kompletnie nierealnymi zdarzeniami, nie należy traktować zbyt serio. Trzeba do niej podejść na pełnym luzie. Akcja płynie wartko, co należy zaliczyć na plus, bo powieść spokojnie można przeczytać w jedno popołudnie. Książkę poleciłabym przede wszystkim młodszym czytelniczkom, bo historia niepokornej Weroniki i przystojnego Przemka – Remka z pewnością przypadnie do gustu fankom tak popularnej ostatnio literatury young i new adult.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska – Rumin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *