“Osiedle RZNiW” Remigiusz Mróz

To moja sto dwudziesta trzecia recenzja powieści Remigiusza Mroza. A przynajmniej takie odnoszę wrażenie,  bo po przeliczeniu opinii z ostatnich miesięcy wyszło mi, że – o dziwo! – raptem siódma. Aż trudno w to uwierzyć, bo jak tylko skończę czytać dopiero co wydaną książkę najpopularniejszego polskiego pisarza premierę mają następne trzy. Ostatnio udałam się z Remigiuszem Mrozem w kosmos, a teraz spędziłam dwa popołudnia na osiedlu RZNiW. To „Mekka tych, których nie stać było na to, by naprawdę żyć” i „azyl dla tych, których ścigały realia”. Właściwie nie ma znaczenia, czy akcja powieści rozgrywa się w czasie wojny, we wczesnych latach dwutysięcznych czy w odległej przyszłości – autor ma tak charakterystyczny styl i uparcie powiela te same motywy, że od razu wiadomo, że mamy do czynienia z produktem z najnowszej kolekcji Remigiusza Mroza.

Po śmierci matki nastoletni Deso wychowywany jest przez babcię. Zafascynowany hip-hopem chłopak sam próbuje coś tworzyć, ale głównie zajmuje się zawalaniem szkoły i rozprowadzaniem po niej narkotyków. W jego życiu dochodzi do prawdziwego trzęsienia ziemi, kiedy odbiera niepokojącego esemesa. Następnego dnia okazuje się, że w niejasnych okolicznościach zniknęła jego koleżanka z klasy. Deso postanawia odnaleźć zaginioną dziewczynę.

Historia rozgrywająca się na osiedlu RZNiW jest kompletnie nieprawdopodobna. Nastolatek jest w stanie przechytrzyć wszystkich – na czele z doświadczonymi policjantami i brutalnymi gangsterami. Dla Desa nie ma rzeczy niemożliwych. Nie straszne są mu groźby, tortury, gęsto ścielące się trupy, depczący mu po piętach przestępcy, a w jego „śledztwie” kluczową rolę odgrywa komunikator internetowy Gadu-Gadu. W międzyczasie, kiedy akurat nie unika pobicia albo zatrzymania przez policję, znajduje chwilę na uwodzenie starszych kobiet, słuchanie muzyki i pouczanie swojej nowej koleżanki, a przy okazji czytelnika, co zasługuje, a co nie zasługuje na miano prawdziwego hip-hopu.   Nie mogę napisać, że „niesamowite” zakończenie mnie zaskoczyło, bo akurat po tym autorze spodziewałam się dokładnie czegoś równie niewiarygodnego. Nie zmienia to faktu, że jak w przypadku większości książek Remigiusza Mroza, „Osiedle RZNiW” czyta się bardzo szybko. Akcja pędzi do przodu jak szalona,  po drodze gubiąc resztki logiki i prawdopodobieństwa. Nie sposób nie zwrócić uwagi na język powieści. Czy tak dwadzieścia lat temu rozmawiali nastolatkowi? Nieudolnie stylizowane na slang dialogi wypadają momentami tak sztucznie, że aż groteskowo. Nie zabrakło też kilku złotych myśli wygłaszanych przez bohaterów, taki jak „każda nastolatka przynajmniej raz musi zadurzyć się w jakimś gnojku, który ją skrzywdzi. Inaczej nie nauczy się niczego, co przyda jej się w dorosłym życiu”, czy „z pozorów nikt jeszcze nie ułożył prawdziwego obrazu człowieka”. Podobno ludziom najbardziej podobają się piosenki, które już wcześniej słyszeli. Jeżeli jest w tym sporo racji, to „Osiedle RZNiW” to murowany hit.

Remigiusz Mróz zaserwował swoim czytelnikom kolejną bajkę dla dorosłych – absurdalną, brutalną, momentami wulgarną i tym razem w wersji dla ziomali. W „Osiedlu RZNiW” zabrakło mi dobrej, wciągającej, trzymającej w napięciu historii oraz postaci z krwi i kości.  Chociaż dzieje się bardzo dużo to naprawdę trudno przejąć się losem bohaterów. Sięgając po „Osiedle RZNiW”, miałam nadzieję na powieść na poziomie drugiego tomu „Parabellum”, a dostałam coś w rodzaju osiedlowej „Ekspozycji”. Fanom Remigiusza Mroza zapewne się spodoba, szczególnie tym zagorzałym, ale ja nadal nie rozumiem, dlaczego akurat ten pisarz jest najpoczytniejszym polskim autorem.

“Osiedle RZNiW” i inne książki Remigiusz Mroza znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *