“Paryż domowym sposobem” – Agata Szydłowska

Mam na zbyciu trochę sznurka, więc zrobię sobie z niego modne buty. W szafie leży od dawna nieużywany koc wojskowy. Wystarczy go odpowiednio przerobić, i voilà! – już mogę wyjść na spacer w wystrzałowym płaszczyku o kroju paryskim! A z tej pustej butelki po mleku wyczaruję sobie gustowną lampę!

PRL. Niektórzy wspominają go z nostalgią, bo człowiek musiał się wykazać nie lada pomysłowością, żeby się przyzwoicie ubrać, wyposażyć mieszczanie czy zaspokoić podstawowe potrzeby życiowe. Inni wzdrygają się na samo wspomnienie pustych półek w sklepach. Część z nas w ogóle nie pamięta tamtych czasów. W ostatnich latach zaobserwować można swoistą modę na PRL. To, co jeszcze dekadę temu wydawało się siermiężne, czy wręcz obciachowe, dzisiaj wraca na salony.

Na fali popularności wszystkiego, co kojarzy się z poprzednim ustrojem, na polskim rynku pojawia się coraz więcej pozycji, które przybliżają czytelnikom peerelowskie realia. Jedną z nich jest „Paryż domowym sposobem. O kreowaniu stylu życia w czasach PRL” autorstwa historyczki projektowania Agaty Szydłowskiej. Dzięki pięknie wydanej książce czytelnik odbywa podróż w czasie –  do lat, w których przed kioskami ruchu ustawiały się kolejki po czasopisma „Przykrój”, „Ty i Ja”, „Przyjaciółkę” oraz „Kobietę i Życie”. Najwięcej uwagi autorka poświęca temu pierwszemu, bo Przekrój, „magazyn ilustrowany z ambicjami kulturalnymi, był czymś całkowicie oryginalnym. Różnił się on zarówno od tytułów, które wychodziły w tym samym czasie, jak i od wszystkiego, co polscy czytelnicy znali sprzed wojny”. Można było w nim znaleźć rubrykę „demokratyczny savoir – vivre” („Trzymając zaś filiżankę nie należy unosić w górę małego palca. Gest ten, ongiś znamionujący subtelność uczuć, posiada w obecnej rzeczywistości wydźwięk wręcz pretensjonalny” czy „damy w kawiarniach, wyciągające gorączkowo torebkę, ażeby zapłacić za swoją kawę i ciastko, w momencie kiedy mężczyzna chce to zrobić, nasuwają mężczyźnie niepotrzebną myśl o równouprawnieniu.”), porady modowe i dotyczące urządzania wnętrz, ale też ploteczki z życia zagranicznych gwiazd, koniecznie opatrzone komentarzem: „posłuchajcie, jaka to ohyda”, by w ten sposób oszukać cenzurę i przynajmniej oficjalnie nie promować zgniłego Zachodu. Jeżeli chodzi o tematy związane z seksem i prokreacją – unikano ich jak ognia, nie licząc humorystycznych komentarzy w rodzaju : „Pocałunek wzmacnia podanie ręki, tak jak rum wzmacnia herbatę, Zakopane wzmacnia płuca, a walka ze spekulantami – nasze życie gospodarcze. Pocałunki mogą tyczyć się ręki, policzka lub też, co najwyżej, ust. Pocałunki we wszystkie inne okolice anatomii nie należą już do bon-tonu i dlatego ze zgrozą ten temat porzucamy”.

Z przykrością stwierdzam, że trochę wynudziłam się, czytając życiorysy członków redakcji poszczególnych czasopism ( za długie, zbyt szczegółowe), ale już np. opisy akcji społecznych okazały się niezwykle interesujące. W latach 50-tych „Przekrój” zaangażował się min. w promowanie abstynencji ( „Masz chwilę czasu? Kup bilet do teatru, idź do cyrku, usiądź w kinie, pocałuj żonę, zjedz dorsza, kochaj Wisłę, odwiedź PDT, pojedź na Kasprowy, przeczytaj „Szpilki”, zatańcz oberka, wyjrzyj przez okno, zagraj w szachy, zrób głupią minę. Ale nie wstępuj na „jednego”!”), a Jerzy Waldorff rozpoczął kampanię na rzecz picia skrzypu. ( „Trzeba się przy tym przez miesiąc wstrzymać od wódki, bo wódka przeszkadza skrzypowi w pracy.”). Jednak nic nie przebije akcji „cmok- nonsens”, której celem było oduczenie mężczyzn całowania kobiet w rękę, bo takie całowanie jest „1.niehigieniczne w każdym wypadku, 2.obrzydliwe w ach! jak wielu wypadkach, 3. zdawkowe jako wyraz jakichkolwiek uczuć, gdyż zastosowane bez wyboru obiektu, 4. ryzykowne, gdyż może czasem zachęcić do całowania innych części ciała, a co za tym idzie doprowadzić do tragicznych postanowień matrymonialnych, 5. ogólnie bezsensowne”.

„Paryż domowym sposobem. O kreowaniu stylu życia w czasach PRL” to książka nie tylko do czytania, ale i do oglądania, a to za sprawą dziesiątek fotografii i przedruków. Agata Szydłowka w przystępny, zabawny  i atrakcyjny wizualnie sposób przybliża czytelnikowi peerelowską rzeczywistość z perspektywy ukazujących się w tamtych czasach czasopism. Dzięki lekturze starsi czytelniczy odbędą podróż sentymentalną do czasów swojej młodości, młodsi – poznają realia, w których przyszło żyć ich rodzicom i dziadkom.

Autorka recenzji: Ewa Ciężkowska-Rumin

“Paryż domowym sposobem” i inne książki o historii znajdziesz w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *