“Piąte przykazanie” Hanna Greń

Nie dziwi mnie ogromna popularność, jaką cieszą się książki Hanny Greń. Jeżeli ktoś lubi kryminały obyczajowe, w których nie epatuje się przemocą i wulgarnością, to seria z Dionizą Remańską okaże się dla niego strzałem w kryminalną dziesiątkę. Dzięki autorce, która nie stara się za wszelką ceną zszokować czytelnika, a zamiast tego umiejętnie tworzy wciągające fabuły, zwracając przy okazji uwagę na ważne problemy społeczne, odwiedziłam „Wioskę kłamców” i przekonałam się, jak silne potrafią być „Więzy krwi”. „Piąte przykazanie” to już trzecia książka z Dionizą Remańską i mam nadzieję, że nie ostatnia.

„Gdyby skutkiem niechęci zawsze było morderstwo nielubianej osoby, raz-dwa doszłoby do wyludnienia”. Dioniza Remańska, była policjantka, która otworzyła własną agencję detektywistyczną, czeka na sprawę z prawdziwego zdarzenia, bo do tej pory mogła liczyć co najwyżej na zlecenia dotyczące śledzenia niewiernych małżonków. Kiedy próg jej agencji przekracza Maria Pisarek – zrozpaczona matka zaginionego chłopaka, Diona wreszcie ma okazję się wykazać. Co się stało z Pawłem Pisarkiem? Czy młody mężczyzna miał zwyczajnie dość nadopiekuńczej matki i postanowił wyjechać, by zacząć w końcu żyć na własny rachunek? A może, jak twierdzi Maria Pisarek, został zamordowany przez najbliższych sąsiadów?

Gdyby wszyscy przestrzegali piątego przykazania  – nie zabijaj – policjanci mieliby znacznie mniej roboty, a autorzy kryminałów zostaliby bez pracy. „Piąte przykazanie” Hanny Greń zaczyna się od intrygującego prologu. W niewielkiej Osinie, gdzie każdy zna każdego i wszystkie sekrety prędzej czy później wychodzą na jaw, trwa zebranie mieszkańców. Jedni uważają, że trzeba się przyznać, inni, będący w większości, optują za tym, żeby tak jak do tej pory trzymać język za zębami, bo „jeżeli nikt się nie wyłamie, ten, co tu przyjdzie węszyć, dowie się tyle, co policja. Czyli nic”. Ktoś popełnił przestępstwo, a pozostali go kryją? Dlaczego mieliby chronić winnego? Może  udałoby im się wyjść z niemożliwej wręcz sytuacji obronną ręką, gdyby nie Dioniza Remańska, która drąży „jak drwalnik paskowany”. Szybko okazuje się, że sprawa jest o wiele poważniejsza niż na początku mogłoby się wydawać. Po Pawle Pisarku w niewyjaśnionych okolicznością znikają dwie kolejne osoby, a to dopiero początek wydarzeń, które wstrząsną okolicą. Z trzech części o Dionizie Remańskiej to właśnie „Piąte przykazanie” czytało mi się najlepiej, a to za sprawą zwrotów akcji i ciekawych bohaterów. Sama zagadka też okazała się znakomita, a jej rozwiązanie zaskakujące. Kilka razy szczerze się zaśmiałam, między innymi czytając historię „Niedowieszonego Adolfa”. Autorka po raz kolejny dotyka ważnych problemów społecznych, ale robi to z dużym wyczuciem. A trzeba zaznaczyć, że w “Piątym przykazaniu” opisuje wyjątkowo ohydne, bulwersujące i godne potępienia czyny. Piętnuje sprawców, ale też osoby, które milcząc i nie podejmując działania, narażają innych na niebezpieczeństwo. Ogromnie podobał mi sposób, w jaki Hanna Greń ośmieszyła dewotów, ślepo wierzących w nieomylność kapłanów. I na koniec wisienka na torcie. Muszę przyznać, że absolutnie zachwyciło mnie zakończenie, nawiązujące do miejscowych legend przekazywanych z pokolenia na pokolenie.

Do tej pory ukazało się dwanaście kryminałów autorstwa Hanny Greń i każda kolejna książka była lepsza od swoich poprzedniczek. „Piąte przykazanie” to nie tylko bardzo dobry kryminał, w którym pani detektyw stara się rozwikłać zagadkę tajemniczego zniknięcia młodego mężczyzny, przy okazji sama pakując się raz po raz w kłopoty, ale też powieść obyczajowa pozwalająca czytelnikom przyjrzeć się małej zamkniętej społeczności, której członkowie skrywają brudne sekrety.

“Piąte przykazanie” i inne książki Hanny Greń znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *