“Po prostu bądź” Magdalena Witkiewicz

Jeśli ktoś zdiagnozował u siebie ostatnio zastój czytelniczy, to ogłaszam wszem i wobec, że właśnie wynaleziono na niego remedium. Jest nim książka Magdaleny Witkiewicz – „Po prostu bądź”. Jeśli chodzi o dawkowanie, to pochłania się ją na raz, w całości. Poprawiony nastrój i odciążony umysł gwarantowane. Na ten pewny sukces składa się kilka elementów. Mianowicie są to: ciekawe wątki, mnóstwo zwrotów akcji, niespodziewane decyzje bohaterów, a także przyjemnie duża czcionka i krótkie rozdziały.

Pola w swoim życiu przeszła niejedno. Najpierw weszła w poważny konflikt ze swoimi rodzicami dlatego, że chciała studiować. Później wdała się w niezbyt moralny romans z… własnym wykładowcą. Potem „przytrafiła się” jej niespodziewana ciąża, a następnie los odebrał jej to, co najbardziej kochała. Po traumie związanej ze śmiercią kogoś bliskiego Paulina w zasadzie wegetuje. Jej przyjaciele starają się ją postawić na nogi, ale czują się bezsilni wobec rozpaczy dziewczyny. Ona sama nie jest w stanie zacząć trzeźwo myśleć, a tymczasem dziecko w drodze, a bank czeka na spłatę kredytu wynoszącego sporo ponad jej możliwości finansowe. W tym momencie dostaje propozycję na pozbycie się większości ze swoich kłopotów. I choć jest ona kusząca, to pociąga za sobą daleko idące konsekwencje…

W „Po prostu bądź” urzekł mnie głównie początek. Kłótnia między Polą i jej rodzicami wydawała mi się najbardziej prawdziwa spośród wszystkich wątków. To zderzenie dwóch światów, starcie się odmiennych aspiracji i marzeń, połączone z niesamowitym uporem obu stron, było niczym wyjęte z tego zwykłego, nieliterackiego świata, gdzie nic nie jest poukładane. Dziewczyna chciała się rozwijać, zostać architektem, wyjechać do miasta. Jej rodzina miała dla niej jednak inne plany. Już od jej narodzin planowali, że zostanie z nimi na wsi i będzie doglądać gospodarstwa z mężem, którego także jej wybrali. Wiadomość o studiach wstrząsnęła nimi na tyle, że przez lata nie utrzymywali z nią kontaktu. Była w rodzinie czarną owcą, a w najtrudniejszym momencie jej życia nie mogła na nich liczyć.

Później jest już nieco gorzej, bo zaczyna się sezon na miłostki Pauliny. Tych absolutnie nie kupuję. Znowu doświadczyłam schematu, gdzie dwójka osób zakochuje się w sobie po pierwszym zerknięciu na siebie. Nie znają się. Nic o sobie nie wiedzą. On przekracza granice zawodowej etyki. A jednak bum! bach! i mamy niczym niezmąconą miłość. Trudno w prawdziwość tej relacji uwierzyć i jej specjalnie kibicować. Choć nie czyta się tego źle, to po wciągających pierwszych rozdziałach oczekiwałam czegoś lepszego i nieco głębszego. Trochę ciekawiej robi się znowu, kiedy Pola przetrawia żałobę, ale po jakimś czasie znów mamy coś, co określiłabym jako „powtórka z rozrywki. I to dodatkowo poprzedzona zupełnie niezrozumiałą, nielogiczną i absurdalną wręcz decyzją głównej bohaterki.

Mimo, wcale nie tak niewielu, wad książka zdecydowanie ma w sobie „to coś”. Czyta się ją błyskawicznie, nawet jeśli tak, jak ja, ma się co do niej pewne obiekcje. Zawdzięcza się to oczywiście świetnemu stylowi autorki, która już nie raz udowodniła, że czego by nie napisała, nie uleży na naszych szafkach nocnych zbyt długo. Całość nie jest sztucznie rozwleczona i w zasadzie poznajemy tylko najważniejsze wydarzenia z życia Poli, które obfitują w wiele skrajnych, ale i fascynujących emocji.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Po prostu bądź” i inne książki Magdaleny Witkiewicz znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *