“Sekta” Marek Stelar

„Sekta jest dla silnych ciałem, ale słabych duchem. Dających sobą manipulować. Norwid pisał, że jeżeli da się niewolnikowi skrzydła, to nie odleci, tylko pójdzie zamieść ulicę. Miał na myśli, że to stan umysłu”. W drugim tomie serii z nadkomisarzem Tomaszem Rędzią Marek Stelar zabiera czytelników za mury Kościoła Jedynego Prawdziwego Objawienia Syna Bożego. „Sekta” to nie tylko wciągający kryminał, w którym nieustępliwy policjant podąża tropem wielokrotnego mordercy, ale też „opowieść o miłości tak wielkiej, że próbowała pokonać wszystko, nawet śmierć”.

Od zakończenia skomplikowanego śledztwa w sprawie zagadkowej śmierci dawnego kolegi Rędzi minęło kilka miesięcy. Jarek Berdak przebywa na kwarantannie, bo pandemia trwa w najlepsze i „nadeszły takie czasy, że niemal wszystko można było zwalić na pozbawiony iskry życia kawałek przekazywanego drogą kropelkową materiału  genetycznego, który niemal roz… świat w drzazgi”. Nadkomisarz rozpoczyna nowe dochodzenie. Najpierw w piwnicy jednego ze szczecińskich szpitali odnalezione zostają zwłoki mężczyzny, potem okazuje się, że zniknął jeden z pacjentów, który wcześniej padł ofiarą brutalnego pobicia i miał problemy z pamięcią. Kiedy życie traci kolejna osoba, Tomasz Rędzia jest przekonany, że ma do czynienia z wielokrotnym mordercą, jednak policjantom brakuje dowodów.  „Hipoteza, owszem, była bardzo prawdopodobna i trzymali się jej jak pijany płotu, ale przebieg zdarzeń mógł być jednak zupełnie inny”. Trop wiedzie do Kościoła Jedynego Prawdziwego Objawienia Syna Bożego.

„Jonestown, Waco, Rodzina Mansona, Najwyższa Prawda, Wrota Niebios, Zakon Świątyni Słońca”. Na dźwięk słowa „sekta” człowieka przechodzi dreszcz. Kojarzy się ono z bandą szaleńców odizolowanych od świata zewnętrznego i będących pod wpływem charyzmatycznego guru, który jest w stanie namówić swoich wyznawców do wszystkiego, nawet do odebrania sobie życia. W drugim tomie serii nadkomisarz Tomasz Rędzia będzie musiał  nie tylko bliżej przyjrzeć się byłym członkom Kościoła Jedynego Prawdziwego Objawienia Syna Bożego i niegdyś stojącemu na jego czele człowiekowi nazywanemu Ojcem, ale też spróbować przełamać zmowę milczenia, by wyjaśnić zagadkę sprzed lat. Z przejęciem śledziłam losy zagubionego Dawida, który wpadł w sidła sekty. Najciekawsze okazały się fragmenty poświęcone jego pracy w zakładzie pogrzebowym i rodzącej się przyjaźni z małomównym Antonim. Rozbudowany wątek związany z sektą autor przeplata równie interesującą historią grupy artystycznej HA!TAK, której największą popularność przyniósł kontrowersyjny wiersz pod takim tytułem, że nie wypada mi go przytoczyć. Genialnym recenzentem dokonań niepokornych i lubiących szokować twórców okazał się Jarek Berdak. Dzięki „Sekcie” odkryłam tego bohatera na nowo. Żałuję, że Jarecki nie dostał od autora więcej szans, żeby zaistnieć, ale scena ze złym i dobrym policjantem należy do najlepszych w całej książce. Warstwa kryminalna jest jak zwykle na najwyższym poziomie, a nowe  komplikacje w życiu prywatnym nadkomisarza Rędzi i pandemiczna otoczka dodają tylko historii smaku.

Po skończeniu „Sekty” obiecałam sobie, że nie podejmę się recenzowania następnych książek Marka Stelara, bo za każdym razem muszę pisać dokładnie to samo –  że powieść jest bardzo dobra, że praktycznie wszystko mi się w niej podobało i właściwie nie mam się do czego przyczepić. I tak chwalę i chwalę, gorąco polecam wszystkim miłośnikom gatunku i nie tylko, a wypadłoby przecież od czasu do czasu skrytykować, wbić szpilę i wytknąć błędy. Ale i tym razem autor nie dał mi szansy zabłysnąć zjadliwą krytyką, bo „Sekta” to kolejna znakomita pozycja w dorobku Marka Stelara.

Jeśli interesuje Cię dobry kryminał książka, to odwiedź koniecznie księgarnię internetową selkar.pl.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *