“Seryjni mordercy”

„Seryjni mordercy, jak sama nazwa wskazuje, działają seriami. Powtarzane przestępstwa przerywane są „okresami wyciszenia”, które pojawiają się tylko bezpośrednio po zbrodni. Zaraz potem zaczyna się fantazjowanie i myślenie o popełnieniu kolejnej”. Dlaczego tak nas fascynują ludzie, którzy w brutalny sposób odbierali życie innym? Kto nie słyszał o Kubie Rozpruwaczu czy Jeffrey’u Dahmerze? Jak to się dzieje, że potwory w ludzkiej skórze zostają bohaterami kasowych filmów, popularnych seriali i bestsellerowych książek, stają się praktycznie „gwiazdami” popkultury? Czy człowiek rodzi się seryjnym mordercą? Co kryje umysł kogoś, kto dopuszcza się niewyobrażalnych okrucieństw? Odpowiedzi na te pytania postanowiłam poszukać w zbiorze opowiadań o wszystko mówiącym tytule: „Seryjni mordercy”.

„Był człowiek, nie ma człowieka. Trudno, tak w życiu bywa.” Na liczącą nieco ponad czterysta stron książkę składa się osiem kilkudziesięciostronicowych historii.  Ich autorzy –  psycholog specjalizujący się w zagadnieniach związanych z psychologią sądową i śledczą, profiler kryminalny oraz sześciu autorów kryminałów i thrillerów – przybliżają czytelnikom sylwetki ośmiu polskich seryjnych morderców. Zbiór otwiera „Tadeusz Ołdak – profil kryminalny” autorstwa Jana Gołębiowskiego. Ten króciutki tekst jest najbardziej analityczny i stanowi niejako wprowadzenie do siedmiu kolejnych opowiadań. Dowiemy się z niego, że  „współczesne profilowanie kryminalne w Polsce to dopiero przełom lat 90. i pierwszego dziesięciolecia XXI wieku”, a „pierwsze pionierskie próby wspierania śledztwa przez z specjalistów z zakresu psychiatrii, psychologii i seksuologii to dopiero druga połowa lat 60”. W „Chłopaku z bagnetem” Adrian Bednarek opisuje losy Karola Kota, dla którego zabijanie było darem, „bo być mordercą to jak być Bogiem”. We „Władcy much” Max Czornyj zabiera nas do Katowic lat 60-tych, którego mieszkańców terroryzował Bogdan Arnold. Marta Guzowska w świetnej „Spowiedzi eleganckiego mężczyzny” opowiada czytelnikom o Władysławie Mazurkiewiczu, a Marcel Moss o Sławomirze T., znanym jako „Wampir z Radomia”. Opowiadanie Marka Stelara zostało poświęcone Władysławowi Baczyńskiemu, a Marcela Woźniaka „Młotkarzowi z Torunia”. W kończącym zbiór tekście „Nazywał się Stańczyk, syn Józefa” psycholog Łukasz Wroński skupił się na zbrodniach dokonanych przez Stanisławowa Stańczyka. Opowiadania, których bohaterami są seryjni mordercy, są bardzo zróżnicowane, więc każdy znajdzie wśród nich coś dla siebie. Gdybym miałam wskazać najlepsze, to bez wahania wybrałabym „Spowiedź eleganckiego mężczyzny” Marty Guzowskiej. Pod każdym względem wyróżnia się na tle pozostałych. Przede wszystkim zachwyca styl, ale też ciekawe podejście do samego Mazurkiewicza. Wiedziałam, że trafiłam na wyjątkowy tekstu już po przeczytaniu kilku pierwszych linijek („Bo mężczyzna, proszę pana, musi być elegancki. Przez całe życie, aż po grób. A dzisiaj o elegancję niełatwo.”). Od razu poczułam się zaintrygowana. Mazurkiewicz z opowiadania Guzowskiej wydał mi się najbardziej ludzki z opisywanych w książce morderców, a momentami wzbudzał wręcz sympatię. Autorka nie epatuje przemocą, jej opowiadanie jest przemyślane, dopracowane i  równie eleganckie jak jego bohater.

“Seryjni mordercy” to książka, która za pośrednictwem krótkich fabuł przedstawia czytelnikom nie tylko przerażające, bo oparte na faktach, historie najbardziej znanych polskich seryjnych morderców, jak Władysław Mazurkiewicz, ale też tych mniej znanych, teraz już prawie zapomnianych,  jak chociażby Władysław Baczyński. „Seryjnych morderców” warto przeczytać zwłaszcza dla znakomitego opowiadania Marty Guzowskiej, która „Spowiedzią eleganckiego mężczyzny” zdeklasowała swoich kolegów po piórze, ale i amatorzy mocniejszych wrażeń znajdą w tym zbiorze teksty przyprawiające o szybsze bicie serca.

“Seryjnych morderców” znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *