“Ślad” – Przemysław Żarski

„Ślad” to druga książka Przemysława Żarskiego, który zadebiutował dwa lata temu dobrze przyjętym przez czytelników i krytyków kryminałem „Umweltem”, i pierwsza powieść z nowej serii kryminalnej z  komisarzem Robertem Kreftem.

Autor ponownie zabiera nas do Sosnowca, w którym życie ludzi „kręci się wokół rytuałów. Wystarczy wsiąść na karuzelę, wrzucić do środka monetę i dać im się ponieść”. Komisarz Robert Kreft, który nie może pogodzić się z utratą matki, i nadal bada okoliczności jej śmierci, prowadzi śledztwo w bardzo nietypowej sprawie. W kamienicy w centrum miasta policjanci odnajdują kasetę VHS z krótkim filmem, który być może jest zapisem zbrodni popełnionej dwadzieścia pięć lat wcześniej. Do tej pory nie udało się jednak odnaleźć ciała zaginionej dziewczyny, więc członkowie zespołu Krefta mają wątpliwości, czy w ogóle doszło do przestępstwa… Szybko przekonają się, że „przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć” i zawsze „zostawia trwały ślad”, a „pewne decyzje dojrzewają z nami, karmią się na błędach, z czasem spoglądamy na nie z innej perspektywy. Kształtują nas, są sumą błędów, z których się składamy”.

„Ślad” zaczyna się naprawdę intrygująco, jak na rasowy kryminał przystało. Na opustoszałym placu zabaw mężczyzna karmi ptaki i rozmyśla nad tym, że„istnieją różne formy polowań, nęcenia ofiar, różne strategie prowadzące do zaspokojenia głodu”, a “najtrudniejszy do ukojenia i najbardziej odrażający jest ten, który wzbierał z nim od lat coraz śmielej domagał się spełnienia”. Po takim wstępie moje oczekiwania wobec najnowszej powieści Przemysława Żarskiego gwałtownie wzrosły.

Historię śledzimy w dwóch planach czasowych i z perspektywy kilku bohaterów. Najciekawszym z nich jest Michał Hajduk, który co prawda „handlował śmiercią od lat, ale wciąż nie potrafił przywyknąć do jej widoku” i doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła, ale dopiero miał się przekonać, że „jest w tym stwierdzeniu sporo racji, szczególnie gdy człowiek już utknął w piekle po uszy i rozpaczliwie chce się dowiedzieć, kto mu je zgotował”. Wątek Hajduka był świetny, tak jak kolejne makabryczne„kłody”, które autor bezlitośnie rzucał swojemu bohaterowi pod nogi, z lubością patrząc, jak się o nie przewraca.  O wiele mniej zainteresowała mnie historia samego Krefta, który wydał mi się postacią pozbawioną ikry.

Gdybym miała jednym słowem określić nowy kryminał Przemysława Żarskiego, to od razu nasuwa mi się przymiotnik „solidny”. Taki właśnie jest „Ślad” – na tyle dobrze napisany, że właściwie za bardzo nie ma się do czego przyczepić, bo fabuła ładnie składa się w  całość, bohaterowie są zróżnicowani i ciekawie zarysowi, nie brakuje zwrotów akcji, a zagadka tajemniczego zniknięcia wracającej przed dwudziestoma laty ze studniówki do domu Sylwii Nowackiej zostaje na końcu rozwiązana. Zakończenie nie powinno nikogo rozczarować. Nie jest przesadnie wydumane, autor na szczęście nie starał się za wszelką cenę zaskoczyć czytelnika. To, co zdaje się na pierwszy rzut oka atutem książki, jest równocześnie jej wadą. Czyta się ją szybko, jest napisana przyjemnym językiem, fabuła wciąga, ale nie wiem, czy za tydzień będę w stanie przypomnieć sobie opisaną historię.

Powieść z komisarzem Kreftem poleca sam Wojciech Chmielarza, określając ją mianem „świetnej”, ale odniosłam wrażenie, że pod względem stylu Przemysławowi Żarskiemu bliżej raczej do Roberta Małeckiego. „Ślad” dorównuje poziomem niezłej„Zadrze”, ale już nie bardzo dobrej „Skazie”. Widać jednak, że autor cały czas się rozwija, dlatego z przyjemnością sięgnę po jego kolejną powieść.

“Ślad” i inne książki kryminalne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *