„Śmierć nie ucieknie” Przemysław Borkowski

„Spróbowała zajrzeć w tamtą ciemność, przebić się przez blokadę wzniesionego przez lata z takim trudem muru niepamięci, ale nie dała rady. Jej ciało zastrajkowało przeciw temu, zaparło się niczym kot pazurami o dywan, zalewając ją zimnym potem, skręcając żołądek w super pulsującego bólu, rozpędzając serce do panicznego galopu”. Po przeczytaniu poprzedniej książki Przemysława Borkowskiego miałam nadzieję, że pierwsza powieść kryminalna z Gabrielą Seredyńską nie okaże się ostatnią, bo po  „Rytuale łowcy” nabrałam ochoty na kolejne spotkanie z nieustępliwą, ale dającą się lubić prokurator Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Minął rok i wreszcie doczekałam się kontynuacji. I to jakiej! Tym razem musiałam bardzo długo czekać na włączenie się do akcji mojego ulubieńca – komisarza Aleksanderskiego, ale i tak „Śmierć nie ucieknie” bije na głowę wszystkie wcześniejsze powieści autora!

Julia Gierszewska jest utalentowaną młodą piosenkarką, której jeszcze nie udało się przebić do mainstreamu, ale ma na to wielkie szanse. Przełomem w karierze wokalistki ma być premiera jej nowego albumu, wokół której rozgorzała wrzawa medialna podsycana przez partnera życiowego Julii i równocześnie jej menedżera – Janusza Kozerę. W dniu, w którym celebrytka ma wystąpić w specjalnym programie radiowym, Gierszewska budzi się kompletnie zdezorientowana. „Dziwne było to, że nic nie pamiętała. Zupełnie nic. Próbowała przypomnieć sobie, co robili wczoraj wieczorem. Kompletna pustka. Jakby ktoś skasował nagranie, nie zapisał pliku. Skądś ta krew na jej rękach musiała się jednak wziąć”. W gabinecie oszołomiona Julia zastaje kałużę krwi i martwe ciało, a potem zabiera z mieszkania pieniądze i ucieka, nie oglądając się za siebie. Co się wydarzyło w apartamentowcu na warszawskim Żoliborzu? Sprawa, ze względu na potencjalne zainteresowanie mediów, zostaje przydzielona prokurator Gabrieli Seredyńskiej, która, „gdy tylko chciała, potrafiła być nie tylko ujmująco sympatyczna, ale i wyglądać, jakby urwała się z amerykańskiego serialu o prawnikach”. Prowadzący dochodzenie podkomisarz Rajmund Nowaczyk od początku zakłada, że zniknięcie Gierszewskiej należy uznać za przyznanie się do winy, ale Gabriela ma poważne wątpliwości…

„Śmierć nie ucieknie” jest dowodem na to, że najważniejszy przy tworzeniu wciągającej i zaskakującej fabuły jest dobry pomysł, który autor realizuje z żelazną konsekwencją. Drugie spotkanie z prokurator Gabrielą Seredyńską to oczywiście pełnokrwisty, trzymający w napięciu kryminał, ale też niesamowity, choć niejako korespondencyjny „pojedynek” dwóch intrygujących kobiet. Jedna ucieka, druga ją goni, chociaż nie jest do końca przekonana o winie uciekinierki. Julia ma za sobą traumatyczne przeżycia i wierzy, że ciąży nad nią fatum, że „niesie śmierć” i jest niczym „potrawa nadziana gwoździami”, którą otruje się każdy, kto się do niej zbliży. Gabriela ma na głowie nie tylko skomplikowaną sprawę, ale też przełożoną i media, które szaleją „z powodu piosenkarki, która nieomal dotarła na szczyt, po to, by w tym samym momencie pogrążyć się w odmętach zbrodni”. Historia niezwykłej ucieczki wbija w fotel, a wisienką na zaserwowanym nam przez autora torcie okazuje się spektakularny górski finał oraz nieoczywiste rozwiązanie zagadki śmierci partnera Julii.

„Kto powiedział, że życie musi być mądre? To złudzenie naszego nazbyt przywiązanego do szukania wszędzie porządku umysłu, że wydarzenia zawsze muszą mieć jakiś sens. Że śmierć musi go mieć. Nie musi”. Na szczęście w powieści Przemysława Borkowskiego wszystko ma sens i na końcu elementy kryminalnej układanki trafiają na swoje miejsce. „Śmierć nie uciekanie” to najlepsza książka autora i z niecierpliwością czekam kolejny tom serii z Gabrielą Seredyńską.

„Śmierć nie ucieknie” oraz inne książki kryminały znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

One thought on “„Śmierć nie ucieknie” Przemysław Borkowski

  • 3 grudnia, 2021 o 7:46 am
    Permalink

    Książka wygląda na ciekawą :) Od siebie polecam „Panią siedmiu bram”. Zdecydowanie jest to książka, obok której nie można przejść obojętnie :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *