“Sport zza krat” – Piotr Dobrowolski

Wbrew tytułowi, książka ta nie jest stricte związana ze sportem. Nie znajdzie się w niej ciekawostek na temat igrzysk, ani żadnych tego typu imprez, nie będzie statystyk czy wykresów i punktowych tabeli. Na świeczniku pojawią się natomiast ludzie, którzy z najróżniejszymi sportami mieli do czynienia, a którym to zdarzyło się w życiu zabłądzić i zejść na przestępczą ścieżkę. To ich historie, mało optymistyczne i z różnym zakończeniem, stanowią treść tworu Piotra Dobrowolskiego.

Jako dziennikarz sportowy oraz pisarz, Dobrowolski przelewa myśli na papier w bardzo, rzekłabym, „sprawozdawczy” sposób, który w tym wypadku sprawdza się w stu procentach, pasuje do tematyki i pozwala tonować nieco emocje. Ten zabieg bardzo się przydaje, bo treść nie jest ani lekka, ani przyjemna, chociaż na pewno interesująca i nawet z morałem.

Książka rozpoczyna się osobliwymi podziękowaniami od autora, skierowanymi między innymi także do osób opisanych na kolejnych stronach. Mamy tu w sumie dwanaście rozdziałów, każdy poświęcony innej sprawie, mniej lub bardziej znanej światu. Nie skupiono się na przedstawicielach jakiegoś konkretnego sportu – tytuły zadedykowano zawodnikom z dyscyplin takich jak boks, piłka nożna, czy koszykówka. Poza „głównymi charakterami” zahacza się też o wątki poboczne, jednak autor stara się skupiać uwagę na przodującym temacie i, na szczęście, nie rozprasza zbytnio uwagi czytelnika. Rozdziały wewnętrznie również są podzielone, a to wszystko za sprawą konwencji przyjętej przez Dobrowolskiego.

I to właśnie ta konwencja wydaje się najciekawsza. Autor naprawdę się postarał i widać, że dogłębnie zbadał temat, zweryfikował swoje źródła. Nie można się w zasadzie niczego innego spodziewać po dziennikarzu, ale porządny reaserch w dzisiejszych czasach staje się rzadkością. Tym bardziej cieszy mnie, że nie spisano książki w oparciu o plotki i liczne niedomówienia, na które można natknąć się w sieci. Co dodatkowo zasługuje na pochwałę, to chęć autora do skonfrontowania się i, w miarę możliwości, rozmowy z osobami, których historie zamierza nakreślić.

Dobrowolski dzieli swoje rozdziały na kilka części, które obejmują chronologicznie czasy sprzed przestępstwa, a później te po jego popełnieniu, kiedy dany podmiot jest zmuszony (lub nie) oglądać świat zza krat więziennej celi, odsiaduje wyrok, próbuje odpokutować swoje czyny, a następnie co dzieje się z nim po powrocie na wolność. Czy człowiek z piętnem jest w stanie wyjść na prostą? Otrząsnąć się z życia w niewoli? Przepracować to, co zrobił, nawet jeśli skrzywdził wiele osób? Te właśnie pytania autor stara się zadać im wszystkim. Nie każdy jednak chce rozmawiać, wracać do tego wszystkiego, rozdrapywać stare rany. Trudno jest ich za to winić. Wielu z nas nie chciałoby wracać do przykrej przeszłości. Są jednak i tacy, którzy dialog na ten temat traktują jako terapię, wewnętrzne oczyszczenie po tym, jak co dzień budzili się i zasypiali z przygniatającym poczuciem winy. To właśnie to dołujące odczucie stanowi dla nich prawdziwe więzienie.

Ile przypadków, tyle rozwiązań. Niektórzy eks-przestępcy powracają na właściwą ścieżkę, kontynuują karierę, podczas gdy dla innych jest to definitywny koniec wszystkiego. I jedni i drudzy mają swoje miejsce w „Sporcie zza krat”, który stanowi naprawdę ciekawą pozycję jako lektura. Z jednej strony temat można potraktować jako około-sportowy, z drugiej to też dokument, relacja, analiza życia wielu ludzi, których nazwiska w swoim czasie coś znaczyły lub znaczą nadal.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Sport zza krat” znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *