“Syn nieskończoności” – Adam Silvera

Wielu marzy w dzieciństwie o tym, aby stać się w przyszłości bohaterami pokroju Supermana, żeby ratować świat przed złem i bezprawiem. Podziwiają niecodzienne zdolności jak latanie czy nadludzka siła, z wypiekami na twarzy czytają o epickich bitwach pomiędzy odwiecznymi arcywrogami i radują się, gdy dobro zatryumfuje. Na takich właśnie marzeniach wyrosła dwójka braci – Emil i Brighton. Ten pierwszy jest raczej skryty i spokojny. Kiedy tylko może, unika konfrontacji. Nie wdaje się w bójki i nie szuka u ludzi poklasku. Jego pasją są feniksy. Chłopak godzinami mógłby opowiadać o właściwościach ich poszczególnych podgatunków. Brighton z kolei nie potrafi usiedzieć w miejscu. Jego ambicje skupiają się na prowadzeniu kanału na YouTube, na który wrzuca filmiki przedstawiające zdolności Iskier. Zależy mu na popularności i rzeszy fanów skandujących jego imię. Mimo, że jest już dorosły, dalej ekscytuje się poczynaniami niebiańskich, ich fantastycznymi mocami i liczy, że u niego także wkrótce objawią się nowe zdolności w przeciwieństwie do Emila, który wyrósł z fantazjowania o zostaniu superbohaterem. Los jednak lubi płatać figle i sprawia, że życie obojga braci wywraca się do góry nogami.

Powieść Silvery: “Syn nieskończoności” pełna jest akcji i zaskoczeń. Na pewno nikt się nie będzie przy niej nudził. Historię poznajemy z perspektywy kilku bohaterów, w tym także tych, którym przypięto łatkę „złych”. Populacja tego świata składa się ze zwykłych ludzi, niebiańskich obdarzonych różnorodnymi darami oraz widm – osób, które wykradły magię za pomocą nieetycznej alchemii. Niedługo po pojawieniu się na niebie Sennego Króla okazuje się, że Emil jest potomkiem, a w zasadzie kolejnym wcieleniem jednego z takich widm. Co gorsze – tego pierwszego, od którego wszystko się zaczęło. Odkąd odkryto, że nosi w sobie moc złotego i szarego ognia, konkurujące ze sobą organizacje próbują go przechwycić i przeciągnąć na swoją stronę, by wykorzystać jego umiejętności. Chłopak ze zwykłego nastolatka staje się nagle ważnym pionkiem w toczonej wojnie. On sam chce przerwać cykl reinkarnacji i poszukuje antidotum, mające sprawić, że przestanie się odradzać.

Najciekawszym wątkiem wydaje się być relacja między braćmi. Brighton musi znosić to, że to Emil został obdarzony mocą, mimo, że sam tego nie chciał. Jemu natomiast pozostaje jedynie kręcenie kolejnych filmików i próby wkupienia się w łaski Iskier. Bardzo stara się być przydatny w walce ze zdegenerowanymi Posocznikami, lecz zadanie to z perspektywy zwyczajnego człowieka wydaje się być, lekko mówiąc, karkołomne. Niełatwo jest żyć w cieniu sławniejszego brata, a z tym właśnie przyszło się Brightonowi mierzyć każdego dnia. Choć wspiera go matka i najlepsza przyjaciółka, pewne sprawy wydają się być dla chłopaka nie do przełknięcia.

Adam Silvera jak na mój gust za bardzo silił się na uwspółcześnianie swojej historii. Zdaje mi się, że za bardzo uległ aktualnej modzie tworząc swoją książkę, przez co czasami zupełnie niepotrzebnie powiela sztampowe schematy. Mimo to „Syn nieskończoności” potrafi przykuć do siebie uwagę, począwszy od przepięknej, klimatycznej okładki, poprzez świetną chemię między bohaterami, na dynamicznej fabule skończywszy. Z całą pewnością powieść jest skierowana przede wszystkim do młodzieży, która stanowi sama w sobie około 90% bohaterów. Z tego też powodu na próżno doszukiwać się w niej drugiego i trzeciego dna, ale dla relaksu i umilenia dnia jak najbardziej warto ją przeczytać.

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

“Syn nieskończoności” i inne książki młodzieżowe fantasy znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *