„Szepty spoza nicości” Remigiusz Mróz

Smutna prawda jest taka, że ”gdzieś na świecie już rośnie drzewo, z którego kiedyś zostanie wykonana twoja trumna”, a serie kryminalne mają to do siebie, że po przeczytaniu pierwszego tomu nie sposób omówić sobie przyjemności sięgnięcia po następne. „Szepty spoza nicości” to już trzecia – po „Listach zza grobu” i „Głosów zza światów” – książka z Sewerynem Zaorskim, patomorfologiem i ojcem małej diablicy. Zapewne nie ostatnia, chociaż Remigiusz Mróz zastrzega w posłowie, że czwarta część może wcale nie powstać. Gdybym była hazardzistą, to obstawiłabym, że z Sewerynem Zaorskim i Burzą spotkamy się jeszcze wiele, wiele razy.

W lasach Roztocza zostają odnalezione poćwiartowane zwłoki mężczyzny. W tym samym czasie Seweryn Zaorski, którego „ciągnie do śmierci tak, jak innych ludzi do życia”, na krótko przyjeżdża z Krakowa do Żeromic, żeby sfinalizować sprzedaż domu. Towarzyszy mu ukochana córka Lidka, wiecznie głodna i zadająca dziesiątki niewygodnych pytań dziewczynka, która uwielbia tateła i jego żenujące tatełożarty ( „Co mówi obcy, kiedy wchodzi pod górkę? Nostromo” ;)). Seweryn nie chce się angażować w sprawę tajemniczego zgonu, ale kiedy do piwnicy jego domu ktoś podrzuca makabryczny „prezent”, nie może tak po prostu wyjechać z Żeromic. Szczególnie że o pomoc prosi go Kaja Burzyńska, a na ciele ofiary ktoś wypalił dziwne symbole.

Początek „Szeptów spoza nicości” naprawdę mnie zaintrygował, a duet Zoarski/Burza wydał mi się o wiele sympatyczniejszy od duetu Joanna Chyłka/Zordon. Okoliczności zbrodni, której dokonał ktoś, to „musiał być wyjątkowym zwyrodnialcem, ale to samo właściwie można było powiedzieć o każdym, kto rozmyślnie odbierał życie innemu człowiekowi”, pozwoliły sądzić, że „Szepty spoza nicości” będą po prostu pasjonującym  kryminałem z zagadką z przeszłości w tle, ale Remigiusz Mróz nie byłby Remigiusz Mrozem, gdyby nie upchnął w jednej powieści i brutalnej zbrodni przywodzącej na myśl mordy rytualne, i krwawego zamachu terrorystycznego, i wartego pół miliarda złota ukrytego w czasie II wojny światowej, i neonazistów. Autor jak zwykle miał mnóstwo fantastycznych pomysłów, ale niekoniecznie strzałem w dziesiątkę było wykorzystanie ich wszystkich w jednej książce. Chociaż największą popularność przyniosła mu seria z Joanna Chyłką, Remigiusz Mróz próbował swoich sił w różnych gatunkach. Już wcześniej miałam swoje podejrzenia, ale po lekturze „Szeptów spoza nicości” mam pewność, że autor skrycie marzy o napisaniu klasycznego romansu. W najbardziej dramatycznych momentach Seweryn i Burza głęboko patrzą sobie w oczy, pragną przywierać do siebie ustami, albo muskają swoje dłonie. Po przeczytaniu zdań w rodzaju: „jego ciało zdawało się wprost stworzone do tego, by mogła się w nie wpasować”, czy „spojrzeli na siebie z tęsknotą, jakby nawet chwila bez bliskości powodowała ból”, zaczęłam się zastanawiać, czy faktycznie czytam kryminał. Gdzieś w tym natłoku romantycznych uniesień zgubił się wątek kryminalny – mający ogromny potencjał i dla mnie zdecydowanie najciekawszy, a potraktowany przez autora jak dodatek do romansu głównych bohaterów.

Prawa do ekranizacji „Listów zza groby” już zostały sprzedane, więc pewnie niedługo powstanie serial z sympatycznym patomorfologiem w roli głównej, ale zanim zasiądziemy przed ekranami telewizorów, warto sięgnąć po „Szepty spoza nicości”. Bunkry, ruiny monastyrów, spacery podziemnymi korytarzami, tajemnicze symbole, stary dziennik, skarb, okultyzm, runy, Towarzystwo Thule i Ahnenerbe – trzeci tom serii z Sewerynem Zaorskim na pewno spodoba się wszystkich fanom Remigiusza Mroza, który tym razem postanowił zaproponować czytelnikom opowieść w stylu Dana Browna.

“Szepty spoza nicości” i inne książki Remigiusza Mroza znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *