“W cieniu zła” Alex North

Czy jest w tym kraju miłośnik kryminałów, który o nie słyszał o „Szeptaczu” Alexa Northa? Książka, która zebrała w większości entuzjastyczne recenzje i podbiła serca wielu czytelników, była szeroko promowana w mediach społecznościowych. Z całą pewnością „W cieniu zła” powtórzy ogromny sukces swojej poprzedniczki. Alex Michaelides, autor „Pacjentki”, trafił w sedno, przekonując w okładkowej polecajce, że „jeżeli podobał wam się „Szeptacz”, ta książka was zachwyci”, ale jeśli – tak jak ja – nie do końca rozumiecie fenomen pierwszej powieści Alexa Northa, to po lekturze „W cieniu zła” raczej nie zasilicie szeregów jego wiernych fanów.

„Dobro i zło mogą zakiełkować wszędzie. Gritten wyglądało jednak na szczególnie zapyziałą dziurę. Mimo że świeciło słońce, powietrze wydawało się szare, panowała ponura atmosfera. Wszystko było koloru starej, niezbyt starannie wyżętej szmaty”. W Gritten Wood, dzielnicy miasteczka, którego historia „musiała być naznaczona serią klęsk, które sprawiły, że ludzie stali się martwi w środku”, czterech nastolatków  – James, Charlie, Billy i Paul – zaczyna dziwne eksperymenty. Zabawa, która na początku wydaje się zupełnie niegroźna, doprowadza do tragedii. Mija dwadzieścia pięć lat. Jeden z czwórki chłopców, teraz już dorosły mężczyzna, wraca do Gritten, by pożegnać się z umierającą matką, a w okolicach miasteczka dochodzi do serii zbrodni, które wydają się być inspirowane tragicznymi wydarzeniami sprzed ćwierć wieku.

„Nasze sny są kształtowane przez to, co dzieje się na jawie. Podświadomość zbiera codzienne doświadczenia i rozbija je jak wazon z kruchego szkła. Potem wybiera kilka kawałów na chybił trafił i tworzy z nich nową całość, nie do końca dopasowaną i pełną pęknięć. Sny to coś w rodzaju patchworku uszytego ze ścinków wydarzeń z naszego życia”. Motyw snu pojawia się w literaturze bardzo często, szczególnie w powieściach mających wywołać niepokój i grozę. Czy postać ma wpływ na swoje marzenia senne, czy to one rządzą nią? Czy to, co obserwujemy, dzieje się naprawdę, czy tylko w głowie bohatera? Druga powieść Northa miała bardzo ciekawy punkt wyjścia. Czterech chłopców zaczyna zapisywać swoje sny, by znaleźć w nich powtarzające się elementy, a dzięki temu nauczyć się z czasem śnić świadomie. Ich eksperymenty kończą się krwawą zbrodnią. Akcja powieści rozgrywa się w małym miasteczku położonym na skraju lasu, wzbudzającym w mieszkańcach lęk, bo „nawet w słoneczny dzień między drzewami panował półmrok i czuło się, że kryją się tam jakieś tajemnice”. A tajemnic do okrycie w tej książce nie brakuje, choć rozwiązanie części z nich okazuje się rozczarowujące. Alex North kilkukrotnie przywołuje postać Stephena Kinga, bohaterowie zaczytują się w jego powieściach i opowiadaniach, a i sam autor ewidentnie inspirował się twórczością mistrza grozy. Oczywiście nie ma w tym nic złego, należy uczyć się, a czasami i podkradać od najlepszych, ale jeżeli North marzy o zbliżeniu się do poziomu Kinga, to jeszcze dużo pracy przed nim.

„W cieniu zła” autor powtórzył praktycznie wszystkie błędy z „Szeptacza”. Akcja rozwija się bardzo wolno. Scen przyprawiających o szybsze bicie serca jest jak na lekarstwo. Trudno przejąć się losem bohaterów, a momentami po prostu wieje nudą. Na okładce wyczytałam, że „W cieniu zła” powinno mnie zelektryzować, przerazić i trzymać w napięciu, ale książka, mimo iż jest nieco ciekawsza od swojej poprzedniczki, niestety nie przyprawiła mnie o gęsią skórkę i nie zachęciła do sięgnięcia po kolejną powieść Alexa Northa.

Inne ciekawe książki kryminały znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *