“Więzy krwi” – Hanna Greń

“Tajemnice mają to do siebie, że lubią wychodzić na wierzch w najmniej spodziewanych i jeszcze mniej stosownych momentach”, a „problemy są niczym myszy: mnożą się bez opamiętania”. Hanna Greń jest autorką aż czterech serii kryminalnych (W Trójkącie Beskidzkim, Polowanie na Pliszkę, Śmiertelne wyliczanki i książek z Dionizą Remańską w roli głównej). W najnowszej powieści zatytułowanej „Więzy krwi”, będącej kontynuacją bestsellerowej „Wioski kłamców”, zaprasza czytelnika do ośnieżonej Świercznicy, w której nieustępliwa Diona rusza tropem bezwzględnego mordercy.

Wioletta Kamińska miała całe życie przed sobą. Nikt nie wiem, dlaczego nagle postanowiła pokonać setki kilometrów, by przyjechać do niewielkiej beskidzkiej wioski,  i zaczęła wypytywać jej mieszkańców o wydarzenia z przeszłości. Kiedy ciało Wioletty zostaje znalezione w zasypanym śniegiem lesie, policja ma związane ręce. Członkowie zamkniętej społeczności zwierają szyki, by dawne grzechy  nie wyszły na światło dzienne. Wszyscy kłamią, a przynajmniej nie mówią całej prawdy. Dopiero kiedy w sprawę zaangażuje się Dioniza Remańska, dochodzenie po woli zaczynie posuwać się do przodu. Jaki związek z brutalnym zabójstwem Wioletty ma pięć kobiet, którymi interesowała się zamordowana tuż przed śmiercią? Czy malownicza górska wioska u podnóża Beskidów okaże się prawdziwym gniazdem żmij?

Akcja “Więzów krwi” toczy się w środku śnieżnej zimy. Wydawałoby się, że początek wakacji to nie jest wymarzony czas na czytanie książek, w której bohaterowie ciągle marzną, albo walczą ze śnieżnymi zaspami i oblodzonymi chodnikami. Ostatnio zima nas jednak nie rozpieszcza, więc muszę przyznać, że z dużą przyjemności przeniosłam się na dwa wieczory do mroźnej Świercznicy, w której dwie detektywki próbują wyjaśnić skomplikowaną zagadkę kryminalną. Tym razem palmę pierwszeństwa Hanna Greń oddaje kobietom.  Wiadomo, że gdzie Diabeł nie może, tam Dionizę Remańską pośle. W kontraście do głównej bohaterki – byłej policjantki, która konsekwentnie dąży do ujawnienia prawdy, autorka buduje postać ambitnej, ale niezbyt bystrej Inki, która jednak ma jedną zaletę – bezlitośnie wykorzystuje swój seksapil i urok osobisty, by wyciągać zeznania od wpatrzonych w nią jak obraz mężczyzn. Spodobał mi się kobieco – kobiecy duet, rzadko się go spotyka w polskich powieściach kryminalnych. Nieuniknione spięcia między Dioną i Inką wprowadzą w dobry nastrój największego ponuraka. Również na drugim planie prym wiodą silne kobiety, na czele z Pelą, która nie jedno widziała i z nie jednego pieca chleb jadła.

Jeżeli koniecznie chciałabym się do czegoś przyczepić, to nie podobały mi się imiona (Pelagia, Jemina) i nazwiska ( Kicek, Pasierbek, Gerbilak, Kanowie Lęśni i Jeziorni) bohaterów. Trudno je spamiętać, a momentami zwyczajnie irytują. Niby nie są aż takie istotne, bo liczą się same postacie, a nie to jak się nazywają, ale nie pasowały mi do opowiadanej historii. Bardziej nadawałyby się do jakieś lekkiej komedii, a nie kryminału, w którym ktoś mordują młodą dziewczynę. Dionizę jeszcze mogłabym ścierpieć, ale Jemina to już lekka przesada.

Czytałam kilka wcześniejszych książek Hanny Greń, więc byłam pewna, że i “Więzy krwi” przypadną mi do gustu. Nie pomyliłam się, to naprawdę przyjemna lektura. Styl autorki bardzo ma odpowiada, jej powieści to połączenie klasycznego kryminału z powieścią obyczajową okraszoną szczyptą humoru. Zagadki kryminale są zawsze ciekawie skonstruowany – do końca nie wiadomo, kto zabił, a to dużą sztuką jest trzymanie czytelnika w niepewności do ostatnich stron powieści.

Jeśli interesuje Cię dobry kryminał książka, sięgnij po “Więzy krwi” Hannry Greń.

Jedna myśl na temat ““Więzy krwi” – Hanna Greń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *