“Witajcie w Puppet Show” – M. W. Craven

„Niezrozumiany przez kolegów, ignorowany przez kierowników, lekceważony przez całą resztę, panie i panowie, przedstawiam wam wielkiego Washingtona Poe”. Od pierwszych rozdziałów, w których główny bohater „Witajcie w Puppet Show” spaceruje po zamglonych kumbryjskich wrzosowiskach ze swoim psem o – nie mogło być inaczej – wdzięcznym imieniu Edgar,  poczułam do niego ogromną sympatię, a kiedy u jego boku pojawiła się niezwykła pod każdym względem Tilly Bradshaw, wiedziałam, że oto trafił w moje ręce nieszablonowy kryminał, który pochłonie mnie bez reszty.

Rolą Sekcji ds. Analiz Poważnych Przestępstw jest identyfikacja seryjnych morderców i gwałcicieli oraz „zapewnienia wsparcia analitycznego wszystkim siłą policyjnym prowadzącym śledztwa w sprawach o morderstwo, które były wyjątkowo złożone lub pozornie pozbawione motywu”. Kiedy w rozsianych po całej Kumbrii kamiennych kręgach ktoś zaczyna palić żywcem starszych mężczyzn, pracownicy SAPP mają ręce pełne roboty. Nieuchwytny morderca, okrzyknięty przez prasę Żercą, bo „żerwa oznaczała ofiarę całopalną”, nie pozostawia żadnych śladów… z wyjątkiem wskazówki wyciętej na piersi jednego ze spalonych mężczyzn, po której do akcji wkracza zawieszony przez przełożonych Washington Poe. Śledztwo posuwa się w zbyt wolnym tempie, ofiar przybywa, bo„Żerca był zbyt inteligentny i zbyt dobrze zorganizowany, by dał się złapać dzięki sztywnemu przestrzeganiu zasad podręcznika tropienia morderców”.

„Witajcie w Puppet Show” to klasycznie skonstruowany kryminał – z niebezpiecznym mordercą, który wymyka się policyjnej obławie, zagadką sprzed lat oraz inteligentnym, ale niepozbawionym wad śledczym, który nigdy nie odpuszcza i nie ulega żadnym naciskom. Washington Poe to bohater z krwi i kości, intryguje i budzi sympatię, ale  zdecydowanie najciekawszą postacią stworzoną przez  M.W.Cravena jest Tilly Bradshaw, nieprzystosowana społecznie młoda kobieta z wysokim IQ i dwoma dyplomami z Oxfordu, która nigdy wcześniej nie pracowała w terenie.  Washington i Tilly tworzą dziwną parę, bo „jej naiwność i niewinność mocno kontrastowały z jego mroczną naturą, ale pod wieloma względami byli do siebie podobni. Oboje mieli jakąś obsesję i oboje charakteryzowali się kiepskim podejściem do ludzi”. To właśnie ta dwójka jest motorem opowieści, chociaż ma silne wsparcie ze strony fantastycznie nakreślonych postaci drugiego, a nawet trzeciego planu, z których najbardziej podobał mi się przedsiębiorczy i skory do pomocy biskup Nicolas. Żaden z bohaterów Cravena nie jest papierowy, nijaki, jednoznaczny, wszyscy skrywają swoje mniejsze i większe sekrety, dzięki czemu tak łatwo czytelnik angażuje się w opisywane wydarzenia. Dodatkowy plus należy się autorowi za umieszczenie akcji w malowniczej, spowitej mgłą i pokrytej romantycznymi wrzosowiskami Kumbrii. Czy można sobie wyobrazić lepszą scenerię dla makabrycznych morderstw? „Witajcie w Puppet Show” czyta się wspaniale, bo akcja nie zwalnia ani na chwilę, a M.W.Craven bez przerwy podrzuca nam mylne tropy. Moje jedne zastrzeżenie pod adresem autora, to zbyt szybkie okrycie kart, bo lubię być trzymana w niepewności do ostatniej strony, ale i tak za finałowe sceny i końcową niespodziankę należą mu się wyrazy uznania.

„Witajcie w Puppet Show” to znakomita powieść kryminalna. Książka oferuje czytelnikom wszystko to, czego poszukują fani gatunku – makabryczną zagadkę, zagmatwane śledztwo,  narastające z każdą stroną napięcie i satysfakcjonujące zakończenie, a jakby tego było mało – również szczyptę humoru i niejednoznacznych bohaterów. Kryminał M.W.Cravena pochłonęłam w ciągu jednego dnia. Dopiero co odłożyłam książkę na półkę, a już nie mogę się doczekać polskich wydań kolejnych tomów cyklu z Washingtonem Poe.

“Witajcie w Puppet Show” i inne książki kryminalne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *