“Z piasku i popiołu” Amy Harmon

W ostatnich latach pojawiło się na polskim rynku całe mnóstwo lepszych i tych trochę gorszych powieści podejmujących trudną tematykę wojenną, a większość z nich sprawiała, że przewracając kolejne strony, zalewałam się łzami. „Z piasku i popiołu” Amy Harmon przenosi czytelnika do okupywanych przez Niemców Włoch. W malowniczej Florencji i majestatycznym Rzymie każdego dnia dochodzi do zbrodni, które sprawiają, że codzienność ich mieszkańców „to piekło z akurat taką odrobiną nieba, żeby ból nadziei był jeszcze bardziej dojmujący”, bo „życie jest jak długa nuta, trwa bez żadnych wariacji, bez zmian rytmu. Dźwięk brzmi bez przerwy, nie ma żadnych zahamować tempa. Trwa, a my musimy je opanować albo ono opanuje nas”.

Florencja, rok 1929. Nastoletni Amerykanin włoskiego pochodzenia Angelo Bianco zostaje wysłany do Florencji, gdzie ma wychowywać się w żydowskiej rodzinie Rosselinich. Szybko zaprzyjaźnia się z Evą, a z biegiem czasu młodzieńcze uczucie przeistacza się w najprawdziwszą miłość, ale Angelo, mimo targających nim wątpliwości, postanawia zostać katolickim księdzem. Mijają lata. „Rok 1938 był dla Żydów straszny. Kolejny – 1939 – jeszcze gorszy”. Rodzina Evy jest coraz bardziej prześladowana. Dziewczyna wreszcie decyduje się opuścić rodzinną Florencję i wraz z Angelem przenieść się do Rzymu, gdzie oboje zaangażują się w pomoc ukrywającym się Żydom. Cena za najmniejszy nawet błąd jest straszna. Ceną za błąd jest śmierć.

Dwa razy sprawdzałam, w którym rok Amy Harmon opublikowała „Z piasku i popiołu”, bo miałam wrażenie, że czytam książkę, która została napisana kilka dekad temu. Cały czas porównywałam ją do przeczytanego niedawno „Słowika” Kristin Hannah i przez to styl autorki wydał mi się jeszcze nieco bardziej archaiczny. Całość jest przyciężkawa i mało dynamiczna. Niby obserwujemy dramatyczne wydarzenia, ale sposób przedstawienia ich przez autorkę odziera je z dramatyzmu. Momentami się nudziłam, szczególnie wtedy, kiedy bohaterowie zaczynali dyskutować na tematy religijne – istotę Boga i różnice miedzy katolicyzmem i judaizmem. W „Z piasku i popiołu” duży nacisk został położony na romantyczną relację między bohaterami. W jednej ze scen Eva przyznaję, że o ile ludzie wierzą w papieża, ciężką pracę, Kościół etc, to ona pokłada swoje nadzieje w ludziach, których kocha, bo nie warto wierzyć w nic oprócz miłości. Wątek romansu z pozoru niemożliwego podobał mi się w całej książce najmniej. O wiele ciekawsze były opisy życia zwykłych ludzi pod niemiecką okupacją („Mogą odebrać nam domy, mienie, rodziny, życie. Mogą nas wypędzać. Dawniej też nas wypędzali. Mogą nas poniżać i odczłowieczać. Ale nie odbiorą nam myśli. Nie odbiorą nam talentów. Nie odbiorą nam wiedzy, wspomnień i umysłów”), szczególnie że śledźmy ich losy w urokliwej Florencji („Wojna skrzywdziła Florencję – postarzyło to wiecznie młode miasto – które pochyliło głowę w cierpieniu niczym owdowiała panna młoda”.)  i Rzymie. „Z popiołu i piasku” to chyba pierwsza powieść wojenna, jaką czytałam, której akcji rozgrywa się na Półwyspie Apenińskim. Zderzenie ze sobą piękna gnębionych miast z okrucieństwem oprawców miejscowej ludności robi  piorunujące wrażenie.

Powieść Amy Hormon zapewne wzruszy dziewięciu na dziesięciu czytelników, ale mnie nie doprowadziła do łez. Nie zaangażowałam się w opowiadaną historię, losy bohaterów nie poruszyły mojego serca, chociaż bardzo chciałam, żeby tak się stało.  „Piasek i popiół. Składniki szkła. Piękno stworzone z niczego (…) Z piasku i popiołu, odrodzenie. Z piasku i popiołu, nowe życie”. Z taką myślą pozostawia nas autorka: dobro w końcu zwycięża zło, na zgliszczach można wybudować coś pięknego, a nadzieja umiera ostatnia.

“Z piasku i popiołu” i inne książki historyczne znajdziecie w księgarni internetowej selkar.pl.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *