“Zakłamani” – Joanna Dulewicz

Na konkurs zorganizowany przez Wydawnictwo Czwarta Strona, w którym główną nagrodą było wydanie własnej powieści kryminalnej, nadesłano sto pięćdziesiąt zgłoszeń, więc rywalizacja musiała być zacięta.  O zwycięstwie Joanny Dulewicz zdecydowało jury, w skład którego weszli pisarze z godnym pozazdroszczenia dorobkiem, licznymi nagrodami na koncie i tysiącami fanów w całej Polsce. Trudno sobie wyobrazić lepszą rekomendacje! Byłam ogromnie ciekawa debiutu laureatki „Konkursu kryminalnego” i liczyłam na naprawdę pasjonującą lekturę. Czy „Załamani” spełnili pokładane w nich nadzieje?

Historia zaczyna się obiecująco, bo dostajemy aż dwie zagadki kryminalne. Ksiądz Pająk opłakuje siostrę, która zginęła w wyniku tragicznego zdarzenia drogowego. Wszystko wskazuje na to, że popełniła samobójstwo, uderzając w drzewo. Zrozpaczony brat nie wierzy jednak w to, że Milena targnęłaby się na własne życie i rozpoczyna prywatne śledztwo. W tym samym czasie Eryka Olbracht walczy o przetrwanie na fotelu szefa prywatnego szpitala. Rok temu zaginął jej mąż i do tej pory nie natrafiono na żaden ślad, który pozwoliłby odpowiedzieć na pytanie, co się z nim stało, a jakby tego było mało – przed rodzinnym domem Eryki umiera młoda Ukrainka, która wcześniej przechodziła zabieg w zarządzanym przez nią szpitalu. Oba wątki łączy tajemnica sprzed lat i dziwne powiązania między bohaterami.

Sięgając po „Zakłamanych”, miała nadzieję, że trafię na wciągający kryminał, którego nie będę w stanie odłożyć. Mój zapał czytelniczy gasł z każdą kolejną stroną. Zamiast pasjonującej historii kryminalnej dostałam przemyślenia na temat straty bliskiej osoby („Pusty fotel, ubranie wiszące w szafie, nigdy nieposprzątane szpargały, nienaprawiony kran, niezapłacone długi, nigdy niezrealizowane marzenia – artefakty śmierci były doprawdy rozmaite”) oraz wielostronicowe rozważania bohaterów, które niczego nie wnosiły do fabuły. Książka jest kompletnie pozbawiona napięcia i wyprana z emocji, zagadka nie wciąga, a postacie są płaskie i nijakie. Zamiast skupić się na lekturze, wpatrywałam się w numery stron, nie mogąc uwierzyć, że jeszcze tyle przede mną, bo powieść ma ponad pięćset stron i jak na taką intrygę, jaką otrzymaliśmy, jest o co najmniej dwieście stron za długa. Cały czas liczyłam, że akcja się rozkręci, że wydarzy się coś, co sprawi, że zainteresuje się losem bohaterów, ale nawet zakończenie okazało się rozczarowaniem. Trzeba jednak wziąć na poprawkę, że mamy do czynienia z debiutem, więc jest spora nadzieja na to, że kolejna książka Joanny Dulewicz będzie dużo lepsza. Sama historia miała naprawdę duży potencjał, który niestety został zmarnowany. Na plus zaliczam język powieści i jedną jedyną postać wyróżniającą się na tle bezbarwnej reszty, czyli przebojową i ostrą jak brzytwa Lenę Chmiel. Podejrzewam, że odbiór książki były trochę inny, gdyby nie okładkowe zapewnienia, że oto dostajemy do ręki „świetny debiut” (Magda Stachula), „niewiarygodny kryminał” (Robert Małecki), który oczaruje nas „mrocznym klimatem” (Marta Guzowska). Po takich słowach spodziewałam się prawdziwych literackich fajerwerków, ale „Zakłamani” to bardzo przeciętna powieść, którą czytałam z dużym trudem i słabnącym z rozdziału na rozdział zainteresowaniem. Odniosłam wrażenie, że autorka na siłę próbowała dotknąć zbyt wielu problemów (żałoba, handel żywym towarem, korupcja, molestowanie seksualne…), przez co zostały one rozmyte, potraktowane po łebkach. W takiej plątaninie wątków gdzieś uciekła sama zagadka kryminalna.

„Zakłamani” nie są książką, którą mogłabym z czystym sumieniem polecić miłośnikom wbijających w fotel i spędzającym sen z powiek kryminałów, ale zapewne znajdzie ona swoich odbiorców. Jeżeli lubicie spokojne powieści, w którym duży nacisk kładziony jest na wątki obyczajowe, a akcja rozwija się niespiesznie, debiut Joanny Dulewicz powinien przypaść wam do gustu.

“Zakłamani” i inne książki kryminalne znajdziecie w księgarni selkar.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *