“Życie jest fajne” – Katarzyna Miller

Ano jest, to prawda, całkiem fajne, ale nie każdy potrafi to dostrzec. Są tacy, co po prostu lubią czasem podramatyzować, są też ci, którzy nie widzą niczego w jasnych barwach ale też tacy, którzy nie wiedzą, czym w ogóle jest szczęście, a co za tym idzie – jak do niego dążyć. Było już o toksycznych ludziach, o kobietach samych w sobie, o przekuwaniu słów w czyny, a teraz mamy tu książkę poświęconą zarazem niczemu konkretnemu i wszystkiemu.

Na cud, zwany życiem składa się mnogość elementów, z czego nasze autorki świetnie zdają sobie sprawę. Podzieliły lekcje na jedenaście rozdziałów, gdzie każdy traktuje o innym sektorze egzystencji. Na pierwszy ogień idzie psychoterapia. Miller we wszystkich swoich książkach wspomina pacjentów i zachęca do „oddania” swojego problemu specjaliście. Nie musimy sobie ze wszystkim dawać radę sami. Po to istnieje zawód terapeuty czy psychologa, by korzystać z ich usług. Okazuje się, że psychoterapia może pomóc nam zrozumieć siebie i coś w swoim życiu zmienić na lepsze.

Rozdziały są spisane jako dialog między Katarzyną Miller, a Małgosią Szcześniak – dziennikarką i pedagogiem, której nie są obce tematy z dziedziny psychologii. Wymieniają poglądy, poruszają szeroką gamę wątków, pokazując jednocześnie, że – zgodnie z tytułem – życie jest fajne. Oczywiście, jak zwykle, to do Miller należą te bardziej soczyste i obfite wypowiedzi. Mam nadzieję, że kiedyś, przy okazji współautorstwa kolejnego poradnika, ten poziom się wyrówna, bo choć Pani Katarzyna z pewnością jest doświadczona w tym, co robi, to jednak warto dopuścić czyjś inny punkt widzenia. W końcu przez dyskusję rozwijamy się i poszerzamy horyzonty, a nikt nie jest ekspertem od wszystkiego.

Segmenty książki mają kolejność częściowo chronologiczną. Najpierw rodzice, potem praca, narzeczeństwo, małżeństwo, teściowie… Tak naprawdę w każdym aspekcie znajdziemy coś co się psuje, jest niedoskonałe, przeszkadza nam i naszemu szczęściu. Generalnie autorki przekazują nam w wielkim skrócie, że jeśli dzieje się źle to albo to naprawiamy i zmieniamy albo zwyczajnie to akceptujemy, w końcu pewne rzeczy są niezmienne. Podkreślone zostaje jednak, jak ważne jest wyczucie granicy między czymś, co można zaakceptować, a tym, co jest dla nas złe i destrukcyjne, od czego trzeba jak najszybciej uciekać. Przemocy się nie usprawiedliwia i nie wolno dawać na nią cichego przyzwolenia.

To, co pojawia się ciągle na kolejnych stronach to przesłanie, że życie jest dość długie, by pomieścić wszystko. Może dlatego właśnie jest fajne? Ważne, żeby wiedzieć czego się chce, określić to, wypisać, wypunktować i o to walczyć. Ale to tylko pozornie brzmi łatwo, miło i przyjemnie, bo niestety zazwyczaj, co udowadniają autorki, tylko wydaje nam się, że czegoś chcemy. Warto poświęcić czas i trochę nad tym pogłówkować.

Tak, jak i poprzednie książki Katarzyny Miller, tak i ten oceniam pozytywnie, choć wciąż dopraszam się też o większą otwartość dla płci męskiej i napisanie też czegoś dla Panów, żebyśmy mogli nawzajem uczyć się swoich zachowań i schematów, lepiej rozumieć i budować między sobą zdrowsze relacje. Nawołuję też o dopuszczanie do głosu współautorów, którzy również mają sporo ciekawostek do opowiedzenia. Poza tym jestem zadowolona, w końcu jak mogłabym nie być, skoro życie jest takie fajne! ;-)

Autorka recenzji: Klaudia Sowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *